for Jednego dnia7/16/2011 c1 On-Melancholy-Hill
Możesz sobie pomyśleć, że w ogóle nie zrozumiałam o co ci chodzi ale ci ludzie zabili wszystkie postaci jakie lubiłam i nawet po tym całkiem dobrym przecież tekście nie jest mi ich żal ani trochę.
Możesz sobie pomyśleć, że w ogóle nie zrozumiałam o co ci chodzi ale ci ludzie zabili wszystkie postaci jakie lubiłam i nawet po tym całkiem dobrym przecież tekście nie jest mi ich żal ani trochę.
7/15/2011 c1
116T.E.D.S
Uroniłabym niejedną łzę nad losem biednych Śmierciożerców, gdyby nie to, że fanfika mi przez ramię czytał na głos mój kochany młodszy braciszek. W jego wykonaniu brzmiało to prawie jak przemówienie wyborcze Kononowicza.
Ale cóż. Bardzo trafne spostrzeżenie: Śmierciojad też człowiek. Aż mam ochotę sparafrazować fragment "Przypowieści o jeżach" Jana Krzysztofa Kelusa:
"Mój przyjaciel Jacek - co bym nie wymyślił,
mówi, że się muszę ustrzec nienawiści,
patrzy dobrotliwie spod przymkniętych powiek -
mówi, wszak Śmierciojad też jest brat i człowiek.
Święty człowiek Jacek - albo zwariowany,
bo go przecież skrzywdził opieczętowany..."
No ale cóż - jeśli się pomyśli, że osoba po drugiej stronie broni (nieważne, czy to sztylet, karabin czy różdżka) to też czyjeś dziecko, czyjś brat lub siostra, czyjś współmałżonek, czyjś rodzic... że to jest osoba, a nie tylko "wróg"... że to też jest ktoś, kto czasem się śmieje, kto czasem płacze, kto czasami się nawet boi... to jakoś trudno go zabić. Czytałam opowieść wojenną, w której jeden człowiek powiedział swojemu wrogowi "Lubię czekoladę". I jak tu zabić kogoś, kto lubi czekoladę?
116T.E.D.SUroniłabym niejedną łzę nad losem biednych Śmierciożerców, gdyby nie to, że fanfika mi przez ramię czytał na głos mój kochany młodszy braciszek. W jego wykonaniu brzmiało to prawie jak przemówienie wyborcze Kononowicza.
Ale cóż. Bardzo trafne spostrzeżenie: Śmierciojad też człowiek. Aż mam ochotę sparafrazować fragment "Przypowieści o jeżach" Jana Krzysztofa Kelusa:
"Mój przyjaciel Jacek - co bym nie wymyślił,
mówi, że się muszę ustrzec nienawiści,
patrzy dobrotliwie spod przymkniętych powiek -
mówi, wszak Śmierciojad też jest brat i człowiek.
Święty człowiek Jacek - albo zwariowany,
bo go przecież skrzywdził opieczętowany..."
No ale cóż - jeśli się pomyśli, że osoba po drugiej stronie broni (nieważne, czy to sztylet, karabin czy różdżka) to też czyjeś dziecko, czyjś brat lub siostra, czyjś współmałżonek, czyjś rodzic... że to jest osoba, a nie tylko "wróg"... że to też jest ktoś, kto czasem się śmieje, kto czasem płacze, kto czasami się nawet boi... to jakoś trudno go zabić. Czytałam opowieść wojenną, w której jeden człowiek powiedział swojemu wrogowi "Lubię czekoladę". I jak tu zabić kogoś, kto lubi czekoladę?
