FanFiction | Just In Community Forum | More
V
More
Alternatywny koniec tłumaczenie Jaycest by LovciamCie

Books » Black Magician Trilogy Rated: T, Polish, Fantasy & Romance, Sonea & High Lord Akkarin, Words: 1k+, Follows: 1, Published: 3-8-12
3 Chapter 2

2. Ostatnia szansa.

Słysząc, że ktoś się zbliża Sonea spojrzała w górę i zobaczyła idącego w ich kierunku Lorlena. Nieświadoma mentalnej wymiany słów pomiędzy dwoma magami spojrzała na Akkarina i ujrzała go wpatrującego się intensywnie w podłogę z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wyglądał tak odkąd członkowie starszyzny zebrali się, aby przedyskutować swoje wnioski i jego spojrzenie robiło się coraz ciemniejsze w miarę jak zbliżał się do nich Lorlen.

- Akkarinie z rodu Delvon, Domu Velan, były Wielki Mistrzu Gildii jeżeli zagrożenie, o którym wspomniałeś jest prawdziwe inwazja może stać u bram Kyrali. Ponieważ twierdzisz, że uciekłeś się do czarnej magii, aby chronić Gildię powinieneś zdawać sobie sprawę, że jedynym sposobem na udowodnienie swoich zapewnień i niewinności jest wyrażenie zgody na badanie prawdomówności. Król udzielił Ci ostatniej szansy, czy poddasz się badaniu?- Lorlen wpatrywał się w swojego przyjaciela w oczekiwaniu.

Akkarin wyprostował się i spojrzał na króla, po czym powiedział.

- Wasza Królewska Mość, zgodzę się, jednak proszę, aby nikt inny tylko Administrator Lorlen przeprowadził na mnie czytanie prawdomówności. Istnieje wiele wspomnień bez znaczenia dla tego przesłuchania zbyt bolesnych i osobistych by ujawniać je komukolwiek innemu. On jest jedyną osobą, której mogę powierzyć takie informacje.

Lorlen skinął na prośbę Akkarina i odwrócił się w kierunku króla i starszyzny. Spodziewał się, że nie pozwoli nikomu innemu na wykonanie badania, nie z powodu jego dumy, ale by nie dopuścić innej osoby do poznania wiedzy Lorlena o tajemnicy Akkarina przed tymi wydarzeniami. Nawet w obliczu najpoważniejszych zarzutów, jego przyjaciel wciąż stara się go chronić. W tym momencie uzmysłowił sobie, że być może Akkarin wcale nie zdradził ich przyjaźni i musiał się o tym przekonać.

- Wasza Królewska Mość, jako Administrator Gildii jestem gotów wziąć na siebie ciężar tego zadania, jeśli taka jest wola Waszej Wysokości.

Lorlen widział, jak król rozważa jego propozycję, po czym odwraca się by przemówić do członków starszyzny.

- Pozostawiam to Gildii do przegłosowania. Mistrzu Balkanie, dostąpisz zaszczytu?"

- Nadszedł czas, aby Gildia rozstrzygnęła sprawę wyznaczenia Administratora Lorlena do wykonania tego ciężkiego zadania. W normalnych okolicznościach, to Administrator przeprowadza zwykle badanie prawdomówności. Jest to jednak wyjątkowa sytuacja, w której czytający odkryje tajemnicę czarnej magii z oskarżonego umysłu. Biorąc pod uwagę powagę zarzutów, prawdopodobne zagrożenie i adekwatność administratora do wykonania tego zadania, proszę obecnych magów o oddanie swojego głosu - Mistrz Balkan oświadczył uroczyście.

Wyciągnął rękę przed siebie. Nad jego dłonią pojawiła się kula świetlna, która natychmiast uniosła się pod sklepienie. Pozostali członkowie starszyzny podążyli jego śladem i wkrótce setki kul świetlnych, utworzonych przez pozostałych magów, powędrowało w górę, a salę wypełniła jasność.

- Czy uważacie, że Administrator Lorlen jest odpowiednią osobą do wypełnienia tego zadania i godną zaufania do poznania i ochrony wiedzy o zabronionej magii?

Większość światełek zmieniło kolor na czerwony a kilka pozostało białych. Wynik był oczywisty. Nie czekając, aż głosy zostaną policzone Mistrz Balkan powiedział.

- Większość zagłosowała za powoływaniem Administratora Lorlena do tego zadania. Wasza Królewska Mość? - zwrócił się do króla z pytającym spojrzeniem na swojej twarzy.

Król wyprostował się i oświadczył.

- Administratorze Lorlenie, wykonasz zadanie przeprowadzenia badania prawdomówności na Akkarinie i przysięgniesz nie ujawniać, nie nauczać innej osoby i nie praktykować tajników czarnej magii dzięki wiedzy, którą posiądziesz w wyniku czytania jego myśli o ile dwór królewski Imardinu nie wyda takiego rozkazu.

- Przysięgam na nazwisko mego rodu - Lorlen odpowiedział zdecydowanie.

Sonei zaparło dech ze zdziwienia, nie spodziewała się, że Akkarin zmieni zdanie odnośnie poddania się badaniu prawdomówności. Myślała, że nikomu nie pozwoliłby przeczytać swojego umysłu po okrucieństwach jakich doświadczył w Sachace. Poczuła wyrzuty sumienia, gdy zdała sobie sprawę, że Akkarin zdecydował się znieść ten ból, aby ją uratować. Biorąc pod uwagę jej wcześniejsze wyznanie tylko w ten sposób mógł uchronić ją przed uznaniem jej za winną złamania jednego z najpoważniejszych praw Gildii, a karą za to jest egzekucja!

- Akka … Wielki Mistrzu.

- Tak, Soneo - odpowiedział nie odwracając się.

- Jestem ... - zadławiła się od nadmiaru emocji - Pozwól im przeczytać mój umysł zamiast twojego, nie musisz robić tego sam.

Uniósł jedną brew - Nie jestem pewien, czy to jest dobry pomysł. Ostatecznie, nadal jesteś niedokształconą, nieposłuszną nowicjuszką - odparł chłodno.

- Niedokształconą, nieposłuszną nowicjuszką? - Sonea powiedziała podniesionym tonem, a jej poczucie winy szybko zostało zastąpione przypływem irytacji.

- Przez chwilę naprawdę czułam się winna, że się do tego przyczyniłam, ale widzę, że mimo wszystko nie potrzebujesz moich przeprosin! - Sonea syknęła na niego zirytowana jego komentarzem.

Akkarina oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Rozbawiony jej nagłym wybuchem uśmiechnął się i pokiwał głową, potem poczuł, że napięcie spowodowane zbliżającym się czytaniem umysłu zmniejsza się jakimś cudem.

- Jestem gotów, przyjacielu - powiedział odwracając się ku Lorlenowi. Spojrzał na niego ze spokojem, po raz kolejny sprawiając wrażenie opanowanego i pełnego godności . Lorlen podszedł bliżej Akkarina, położył dłonie na jego skroniach i zagłębił się w jego umyśle.


« Prev Ch 2 of 2 

Review
Share: Email . Facebook . Twitter

Story: Follow Favorite
Author: Follow Favorite

Contrast: Dark . Light
Font: Small . Medium . Large . XL

Regular Site . Blog . Twitter . Help . Sign Up  Top