Just In
Community
Forum
V
More
for Na bis

5/13/2021 c15 bstammrc862k
"Iż włożyłam w tę pracę całe moje doświadczenie. I duszę. – Spojrzała wyzywająco na zgromadzonych. – I nie jest to poetycka metafora."
Horkruks?
2/6/2020 c10 Arsina
Oj, ten komentarz pisał się długo. Długo minęło, zanim odkryłam zupełnym przypadkiem, że wrzucasz aktualizacje na częściej niż na Mirriel. A potem jeszcze dłużej, żeby ten komentarz skończyć, chociaż raz rozpoczęty, w honorowym miejscu na pulpicie czekał od dawna.

No to ad rem! Jedziemy od rozdziału szóstego wzwyż:

Uwielbiam barwność twoich opowiadań. Detale i dopowiedzenia, które budują przeszłość postaci, ich dzisiejszą osobowość, zależności między nimi, ich światopogląd, cały świat przedstawiony. Perypetie Elżbiety z MAGUSĄ to dobry przykład — fragment właściwie taki „dodatkowy”, spójności akcji nic by nie ubyło, jakbyś tego nie wspomniała, ale jak działa na wyobraźnię! Nawet jeśli nie jest to konkretna informacja, nawet jeśli nie wiemy o co właściwie w tej historii chodziło, to jednak wpłynęło to na moje postrzeganie Elżbiety, funkcjonowania magicznego US itp. Pozwalasz się domyślać. To jest dobre określenie na to, co próbuję powiedzieć :-) Nie przedstawiasz nam łopatologicznie faktów o Twoim świecie, tylko tam wrzucisz kropkę, tu kropkę i proszę połączyć kropki. Te kropki można sobie łączyć różnymi zawijasami, ale jednak wszystkie zahaczają o wyznaczone przez Ciebie punkty, „pewniaki” w tym domyślonym świecie. Bardzo mi się to podoba, bo domyślając się mam wrażenie, jakbym w pewnym stopniu ten świat współtworzyła.

Aczkolwiek w niektórych dialogach, przyznaję się bez bicia, te kropki są jednak od siebie zbyt odległe i trudno mi się domyślić, o co bohaterom chodzi. Ogólnie uwielbiam Twoje dialogi za to, że właśnie NIE pełnią roli opisu, bo znający temat rozmówcy przecież nie będą komunikować się zdaniami złożonymi… No ale czasem ciężko jest mi się zorientować, do czego Twoi bohaterowie piją.

Aha, czekam na opisy Neuschwanstein, bo w te wakacje przepuściłam okazję zobaczenia zamku na żywo :-(

Jedziemy dalej — bohaterowie. Chwalić mogę za wszystko to, o czym pewnie już gdzieś kiedyś pisałam, pod którymś z Twoich opowiadań z sagi o panu K.F. Super, że jest ich tylu, cała menażeria silnych, oryginalnych charakterów z porządnym szlifem biograficznym. Fascynujące postacie, bardzo realistycznie opisane i prawdopodobne psychologicznie — oczywiście kiedy weźmie się poprawkę na realia świata, w którym żyją. Jednak tym razem będzie też „ale”. Nie mogę powiedzieć, żebym czuła więź z tymi bohaterami. W cyklu opartym na „Skrzydlatych” było co najmniej pięcioro bohaterów, a pewnie więcej, o których z czystym sercem mogłam powiedzieć „kurczę, ale oni są realni, rozumiem jak myślą, jak czują się w danej scenie, jak zareagowali na jakąś wiadomość, nawet jeżeli dostali ją „off screen”. W „Na bis” nie mam takiego poczucia, przynajmniej narazie. Oni są realistyczni, tak — jestem w stanie wyobrazić sobie daną osobę, ich motywacje są spójne, ale to trochę tak, jakbym czytała biografię czy książkę o historii. Czuję do nich dystans. Chętnie zobaczyłabym bardziej prywatną stronę. Bo to, że Elżbieta paraduje bezwstydnie w ciąży po zdobytym mieście, rodzi w niewoli i daje dyla z powrotem na front, to są cudne smaczki, ale mimo wszystko podpadają pod biografizm. Nie mówią zbyt wiele o jej uczuciach i psychice. Wspominanie o Draculi i guzikach, tam już prędzej szukać jej prywatności (pokazałaś w końcu jej własne emocje na te wspomnienia, a nie tylko relację osoby trzeciej). Ale to jednak nadal za mało, żeby całkowicie „poczuć” tę bohaterkę. Mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli.

Wyjątkiem jest Gellert-przed-tessaraktem. W pierwszym rozdziale poświęciłaś tyle czasu temu facetowi, jego dręczącym go przez dziesięciolecia rozterkom i obawom, że faktycznie można było go poczuć. No ale na końcu pierwszego rozdziału to się jakby było deaktualizowało

Aha, zapomniałabym — w dziewiątym rozdziale przekleił Ci się italką fragment jednego z wcześniejszych rozdziałów. Scrollując myślałam, że jeszcze dużo lektury przede mną, a tu trzeba było obejść się smakiem. BUUU.

Dobra, kończę z generalizacjami. Teraz będzie konkretnie o ostatnich rozdziałach. Zacznę od Percivala, bo jego rozmowa z Hermenegildo zapada w pamięć. Ech, Gryfon. Gryfon, Gryfon, Gryfon. Bardzo Brytyjski w swoim pojęciu o wszystkich dookoła i sobie samym. On nie jest z Commons. Jak się raz pozwoliło Gellertowi buszować przez tydzień z dziećmi w ogródku, proszę Pana, to Pan już wpływu na sytuację mieć nie będziesz. To takie typowe u Twoich Gryfonów, Naju, mylne przekonanie o swoim własnym panowaniu nad rzeczywistością. I takie typowe w relacjach rodzinnych w realu, nawiasem mówiąc.
Ale oczekuję — nie wiem czemu, mam przeczucie :-) — jakiegoś zwrotu akcji i że Percival nie będzie zaledwie mniej fanatyczną i mniej wpływową wersją Albusa z Führera.
Swoją drogą, Albus (ten kanoniczny) zdeprawował się z Grindewaldem w imię większego dobra, potem był jaki był w obejściu z Voldiem, Snapem i Potterem, ale jednak poczucie egalitaryzmu, przynajmniej w teorii, miał. Te wszystkie Hagridy, Lupiny i Firenza. Brak wpływu ojca? Zmiana czasów? Nie jestem pewna, czy w „Na bis” Gellert odwołuje historię znaną z Rowlingowskiego kanonu i Albusa znanego z Rowlingowskiego kanonu, czy przedstawisz własną wersję tychże, ale jeśli to pierwsze — no to tu jest pole do popisu. Jak posiadanie ojca wpłynie na Albusa? Takiego ojca zwłaszcza? Historia to wredne bestia…

Apropos historii, wspomnień przeszłych i niedoszłych, i reszty tej menażerii… Czytając scenę z Grindelwaldem i rosyjskim aurorem, zapomniałam, że to wspomnienie z niedoszłej przyszłości i byłam baaardzo zawiedziona, gdy nagle opowieść się urwała. To sadyzm jest.

Co dalej? Jaguar działa na wyobraźnię jak cholera. Swoją drogą, chętnie przeczytałabym w Twoim wykonaniu o silnej kobiecie po tej „drugiej” stronie barykady (drugiej, bo pisanie o dobrych i złych stronach w przypadku Twoich opowiadań mi nie leży). Mam wrażenie, że u Ciebie przeważnie to faceci grają pierwsze skrzypce po tej „drugiej” stronie. Nawet gdyby założyć (a nie jestem taka przekonana), że panowie mają większą skłonność do gryfonowania, krótkowzroczności i NIMBY, to tym bardziej chętnie poczytałabym o ogłupionej propagandą kobiecie. Ale takiej Twojej, silnej i niezależnej, jak führerowaty Albus czy Percival; nie karykaturze, tylko pełnoprawnej postaci, której można nie cierpieć, ale się ją rozumie.

Pamiętam, że ktoś na Mirriel napisał, że chętnie poczytałby o dziewczynie eterycznej. Odpisałaś wtedy coś w stylu, że systemy polityczne w HP do łagodnych nie należą, a czarownice od dzieciństwa mają dostęp do broni, więc w tym świecie nie za bardzo jest miejsce na delikatność. Zupełnie szczerze — czy ja wiem? Nauczanie kontroli nad swoją magią a nauczanie magii bojowej to niekoniecznie to samo, a im brutalniejszy system, tym większa może być motywacja kogoś na urzędzie, by kontrolować, komu i jak wolno używać różdżkę. Nawet jeśli zrezygnujemy z teorii magii jako superścisłej nauki dla geniuszy i postawimy na magię jako dziką siłę, wybuchającą przy silnych emocjach (jak nadmuchanie ciotki przez Harry’ego czy chociażby Twój Jaguar), to czy koniecznie prowadzi to do zdolności bojowych? Ja tam wyobrażam sobie polityczny zamordyzm, brak propagacji magii bojowej w szkole, rodziców chcących tylko „żeby dać im spokój”, a w tym wszystkim dziewczynę wychowywaną w złotej klatce. Albo chłopaczka, czemu nie. Kwestia tylko, jak długo udałoby im się w niej pozostać. I tak, podpiszę się pod autorką / autorem oryginalnej prośby, chętnie zobaczyłabym taką z natury niewinną postać w Twojej kreacji. Choć oczywiście, wspomnianą wcześniej silną kobietę po tej „alternatywnej” stronie zobaczyłabym jeszcze chętniej!

Weny!
7/4/2019 c8 dataoptimum
W porównaniu do wersji z forum - widać znaczny progres. Polityka i magia - to jest to, czego brakowało w oryginalnej serii. Rowling ślizga się po powierzchni, w którą Ty nurkujesz.

Mam nadzieję na dalsze rozdziały :)
3/25/2019 c2 hulk12
z rozdzialu na rozdzial podoba mi sie coraz bardziej to:)

Twitter . Help . Sign Up . Cookies . Privacy . Terms of Service