Rozdział 3

Sasuke wstał wcześnie rano i jak zwykle trochę poćwiczył. Po porannej rozgrzewce wrócił do domu i wziął prysznic, przebrał się, zjadł szybkie śniadanie składające się z małej miski ryżu i niewielkiej porcji sukiyaki, których wczoraj nie dojedli z Sakurą. Dziś miał się odbyć egzamin w Akademii.
Po drodze do Ninja-gakkou spotkał Sakurę. Przybili piątkę.
- Jak myślisz, z kim będziesz w drużynie - spytał Sakura.
- Z każdym, byle by nie z Ino... - powiedział i wzdrygnął się - Ale na pewno chciałbym być z tobą. Przynajmniej będzie ciekawie, nawet jeśli będziemy z jakąś tępą laską - stwierdził.
Spojrzał na Haruno, który zatrzymał się tuż przed budynkiem.
- Nie idziesz? - zdziwił się Uchiha.
- Wiesz... to ostatni raz, gdy będziemy tu... no wiesz, z powodu nauki. Gdy zdamy, przyjdziemy tu tylko na przydział drużyn - westchnął - zakończyliśmy właśnie pewien etap.
Haruno był w 100% pewny, że oboje zdadzą. To było oczywiste.
Sasuke również spojrzał w górę podziwiając budynek szkoły.
Huh...
Zakrył dłonią oczy, by słonce go nie oślepiało. Dojrzał kształt. W oknie ktoś stał... Złote włosy...
- Naruko? - spytał jakby sam siebie. W tym samym momencie postać spojrzała w dół i gdy tylko ich spojrzenia się spotkały wyszczerzyła się i pomachała mu. Zaczął powoli iść w stronę wejścia do szkoły by jak najszybciej spotkać młodą Uzumaki.
- Naruko - uśmiechnął się i zbladł, gdy zobaczył jak dziewczyna otwiera okno i wystawia za nie nogi. Cholera, to jest jebane 4 piętro!
Skoczyła.
- NARUKO! - krzyknął. Uchiha natychmiast przyśpieszył. Prawie się nie przewrócił. Wyciągnął ręce i w ostatniej chwili złapał śmiejącą się dziewczynę, która spadając krzyknęła wesoło jego imię. Naruko wpadła mu w ramiona z zarzuconymi rękami na jego szyję.
- Ohayo Sasuke - przywitała się - wiedziałam, że mnie złapiesz - zaśmiała się i zeszła z niego. Mina Uchihy wyrażała zawód... tak, chciał ją dalej trzymać w ramionach - oh nie martw się, jak co to bym sobie dała radę, serio - powiedziała źle interpretując jego minę.
Zaraz podbiegł do nich Haruno. Był tak zdziwiony całą sytuacją i zachowaniem przyjaciela, że nawet nie wiedział co powiedzieć.
- A ty musisz być Sakura-kun - przywitała się z różowowłosym.
Dla obu przyjaciół szybko stało się jasne, że są obserwowani przez całą szkołę, ale Naruko nie zwracała na to uwagi i zaciągnęła ich do budynku Akademii cały czas trajkocząc o tym jak fajnie ich, a w szczególności Sasuke widzieć.
Weszli na 2 piętro do sali egzaminacyjnej. Tuż za nimi podążyła reszta szkoły zaciekawiona.
- Za kogo ty się uważasz skoro rozmawiasz z moim Sasuke-kun - warknęła Yamanaka, która wreszcie przebiła się przez zaciekawiony tłum.
- Twoim? - zdziwiła się Uzumaki - Ach, przepraszam, nie powinnam - uśmiechnęła się, a serca wszystkich panów zabiły mocniej na tak piękny widok jak ta mała roześmiana blondyneczka - Sasuke to mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa - oznajmiła, a dosłownie wszyscy mogli zauważyć jak w Uchihę wbija się wielka strzałka.
- Fajnie cię widzieć Sasuke - powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Uchiha zarumienił się lekko. Mimo to różowe plamy mocno odznaczały się na bladej skórze.
- C-ciebie też - przyznał - Gdzie usuratonkachi? - spytał.
- Ne, Sasuke, miałeś tak nie mówić na aniki. Obrazi się na ciebie i skopie twój szlachetny uchihowy zadek. I z kim ja będę wtedy trenować? - nadęła policzki.
- Baka! - krzyknęła jakaś dziewczyna - nikt nie jest lepszy od Sasuke-kun. To on skopie twojego brata.
- Aż tak się polepszyłeś Sasuke... Huh, aniki lubi wyzwania. Choć to bez różnicy, bo wy zawsze się tłukliście, gdy tylko się widzieliście. Ja nie wiem po co wam były te wszystkie sparingi...
- Po to by pokazać temu kretynowi, gdzie jego miejsce - powiedział znajomy głos - wszyscy odwrócili się w stronę okna. Stał w nim młody chłopak. Miał kruczoczarne włosy, równie niebieskie co Naruko oczy oraz blizny na policzkach. Ubrany był w siatkowaty top, ciemno szare spodnie i specjalne czarno-bordowe ochraniacze z nitami na ręce i nogi. Na szyi wisiała opaska Konohy.
- Aniki! - krzyknęła i podbiegła do brata i rzuciła się mu na szyję. Gdyby nie złapał się framugi okna to najpewniej by spadł.
- Ohayo imoto - uśmiechnął się do niej i tym razem to serca dziewcząt zabiły szybciej. Menma pogłaskał ją po krótkich złotych włosach - ładniej ci w długich - stwierdził.
- Ale są niewygodne. Trzeba długo myć, czesać i w ogóle... do dupy z czymś takim jak jest się ninją. A po za tym, to musiałam za ciebie robić papierkową robotę. Następnym razem jak się tak wywiniesz to zobaczysz - zagroziła. Lecz przy jej pięknym uśmiechu i iskrzących się niebieskich oczach ciężko było wyczuć groźbę.
- Hai hai - powiedział i machnął lekceważąco ręką. Po chwili spojrzał na ostatniego Uchihę.
- Sasuke - warknął Uzumaki.
- Menma - syknął Uchiha. Na czołach obu chłopców widniała pulsująca żyłka. Pozostali przyglądali się temu jak naukowcy bardzo ciekawemu zjawisku. Nie na co dzień Uchiha Sasuke zdejmował swą maskę. Najpierw spojrzał na dziewczynę dłużej niż 30 sekund. Ba! Zarumienił się i zająknął! Potem spojrzał na jakiegoś innego chłopaka niż Sakura z wyzwaniem w oczach.
Mierzyli się wzrokiem, a z ich oczu ciskały błyskawice.
- Trzymałeś ją - szepnął niebieskooki. Wszyscy spojrzeli na niego dziwnie - trzymałeś ją w ramionach. Nie wybaczę ci te... - nie skończył, bo usłyszeli głośny, melodyjny pisk.
- Aw! Kawaii desu! Aniki patrz! - krzyknęła Naruko i podbiegła do Kiby i zdjęła z jego głowy psa. Pogłaskała po brzuchu Akamaru, który zaskomlał radośnie. Kiba wyszczerzył się do blondynki i z lakkim rumieńcem powiedział:
- Wabi się Akamaru.
- Nie powinno być Shiromaru? - zdziwiła się - przecież jest biały.
- Ach... to taki sekret - oznajmił Inuzuka i ukucnął obok dziewczyny miziającej psa.
Menma również ukucnął i pogłaskał psa.
- Ekstra. Zawsze chcieliśmy mieć psa.
- Un - przytaknęła - Ale Momo i Ringo są fajniejsi - stwierdziła. Spojrzała następnie na Shino, który właśnie rozmawiał z żuczkiem o fioletowym pancerzyku.
- Awww - pisnęła i spojrzała na siedzącego na palcu Aburame owada - Ale śliczny. Nigdy nie widziałam fioletowych. Ale w południowych lasach są takie wielkie czerwone.
Chłopak spojrzał na nią i nawet przez okulary można było dojrzeć jak zaświeciły mu się oczy. Ktoś kto tak samo jak on kochał owady.
- Masz jeszcze jakieś inne? - spytała, a z ręki Shino wyfrunęła ćma i dwa żuki: zielony i żółty. Dziewczyna zapiszczała i zaczęła rozwodzić się nad ich pięknem.
- Ble jesteś obrzydliwa - stwierdziła Ino, a Menma natychmiast wstał oddając psa właścicielowi. W jego oczach wrzał mord. Jednak nie zdążył nic zrobić.
- Ale przecież one są takie ładne i kolorowe - powiedziała Naruko - widzisz? - podstawiła pod nos Yamanaki żółtego żuka o dużych szczypcach.
Ino pisnęła głośno i strzepnęła robaka ręką. Gdy upadł na ziemię zdeptała go nogą.
- Jak mogłaś - szepnęła Uzumaki i spojrzała na Yamanakę wzrokiem, którego nie powstydził by się jej brat, a tym bardziej seryjny zabójca.
- Ten mały owad nic by ci nie zrobił, ty głupia yaro - zacisnęła pięści i nadal szła w stronę przerażonej Yamanaki.
- Spokojnie imoto - powiedział Menma i położył jej rękę na ramieniu - Na głupich nie ma rady.
Właśnie w tym momencie do klasy weszli Mizuki i Iruka.
- Usiądźcie w ławkach. Rozpoczynamy egzamin na genina - powiedzieli. Rodzeństwo Uzumaki usiadło na tyłach sali. Rozdano testy. Bliźniacy spojrzeli na siebie. Mogli się wręcz komunikować bez słów. Jakby byli połączeni? Może to wynikało z tego co nosili w środku?
Myślisz, że znów nałożyli genjutsu na testy?
Menma chwile się zastanawiał.
Nie sądzę by zdążyli, ale sprawdzić można.
Oboje przyłożyli po dwa palce do testu i zaczęli wydzielać chakrę. Przy kilku zadaniach zaczęły odpadać kawałki tekstu odsłaniając prawdziwy. Tak, z pewnością nie mieli dość czasu by przerobić cały test.
Yosu! Ikuzo! Pomyśleli w tym samym momencie i zaczęli pisać.
Pytania były dość proste. AMBU, który wyruszył z nimi i Jirayą, zwany przez Naruko Inu-sensei, zawsze wykładał im teorię, a potem pomagał w praktyce. Jiraya natomiast ćwiczył ich indywidualne umiejętności oraz przyglądał się pieczęcią.
Tak więc szybko rozwiązali testy i oddali je Mizukiemu po czym wyszli. Pozostali absolwenci przyglądali im się zaskoczeni. Zazwyczaj to Sasuke i Sakura oddawali pierwsi testy. Ostatni był zawsze Shikamaru, który przesypiał większość egzaminów, ale i tak zawsze miał jeden z najlepszych wyników.
- Zboczony Pustelnik kazał cię pozdrowić - powiedział cicho Menma.
- Jiraya-sensei? Właśnie co tam u niego?
- Tak jak zawsze. Podglądał kobiety w gorących źródłach - sarknął brunet.
- Jesteś okropny aniki. Przecież Jiraya-sensei jest bardzo potężnym ninja. To, że pisze książki o tematyce erotycznej nie robi z niego zboczeńca.
- Czytałaś to kiedyś - spytał i skrzywił się na wspomnienie notatek Pustelnika.
- Nie, ale Inu-sensei tak - stwierdziła - a przecież on nie jest zboczeńcem.
Zdziwiłabyś się. Pomyślał jej brat.
- Ta, ale on to tylko czyta... choć wiesz, nie jestem pewny. Oboje to zboczeńce.
- No jesteś okropny aniki - stwierdziła - dalsza rozmowę przerwali im wychodzący z sali Sasuke i Sakura.


Ohayo~! Wiecie, ciężko pisać, gdy nie wiem co o tym myślicie :( Mam nadzieję, że ktoś napisze jakiś koment. Onegai~!