- Czekaj! - poniosło się ponad głowami nacji wychodzących z posiedzenia.

Każdy był mniej lub bardziej zmęczony i głodny, toteż kilkoro nie miało nawet sił odwrócić głowy, by zlokalizować źródło hałasu. Jednym z tych bardzo zmęczonych właśnie był Austria, ale to właśnie na niego wpadł rozpędzony Hiszpan, zagarniając go na bok przy głuchym okrzyku protestu Wiedeńczyka. Zaraz też obok niego wyrośli dwaj Włosi – Rod mógłby przysiąc, że bracia wyszli z cienia, jak mary.

- Możesz łaskawie nie robić scen?! - Choć Rod szeptał, to w jego cichym głosie dało się słyszeć jad irytacji. Sam też nie wiedział, czemu nie mówił głośno, najpewniej nie chciał zwracać na siebie uwagi bardziej niż to konieczne. Antonio uniósł dłonie ze swoim stałym uśmieszkiem, by zaraz zacząć gestykulację.

- Już, już~ Myślałem, że cię nie złapię, nie bądź zły. Pytanie, Rod, idziesz z nami na wino? Czym więcej, tym raźniej, co?

- Austrio chodź z nami! – To Feliciano złapał go za ramię i pociągnął lekko, klejąc się do niego, jakby chciał go zaprosić.

Muzyk spojrzał po całej trójce, którzy czekali na jego odpowiedź jakby na werdykt skazujący ich dobrą zabawę na "być albo nie być". Rozważał tę propozycję, była całkiem miła, na pewno będzie dobrym sposobem na to, by zapomnieć o wszelkich problemach, jakie go dotykały. Nawet jeśli obecnie nie potrafił ich nazwać, to też był problem sam w sobie. Alkohol przynajmniej powinien mu ulżyć w cierpieniu...

- Czy ja usłyszałem "wino"? - Nieco głębszy, choć wyższy głos odezwał się za nim, Austriak nie musiał się odwracać, by wiedzieć, kto go objął z drugiej strony.

- Francis! - Antonio ucieszył się na widok przyjaciela i zaraz go przytulił. Rod się nawet delikatnie uśmiechnął na ten widok.

- W porządku. Chodźmy w piątkę, najlepiej na posiłek i później do baru, hm? - zaproponował grzecznie, gładząc najpierw Włoszka po głowie, później Francisa po ramieniu. Zauważył też nadąsanego Romano, jemu jedynemu chyba nie podobała się ta opcja, acz... Przecież zawsze mógł odmówić.

- Wyborny pomysł, mój drogi..! Jak zawsze potrafisz ułożyć wspaniały plan. - Francis ścisnął go krótko, Rod jednak odniósł wrażenie, że był to zdawkowy gest - Znam jedną wspaniałą restaurację w samym centrum, zapraszam od razu!