Nieznajomy dźwięk obudził go dość wcześnie ze snu. Nie umiał go sobie przypomnieć, nie brzmiał tak jego telefon ani budzik, a jednak rozległ się w pobliżu, zresztą równie szybko został wyłączony. Rod otworzył oczy i dostrzegł nad sobą postać, która właśnie rozcierała oczy, siedząc tuż obok. Był chyba jeszcze śpiący, może rozważał ponowne położenie się do łóżka obok... Spojrzał w jego kierunku, a z twarzy Rod nie umiał wyczytać nic poza rozespaniem.

- Wstaw'j... S'molot nie pocz'ka. - Berwald nakazał, po czym zszedł z łóżka i wyszedł z sypialni.

Austria patrzył za nim, zanim zaskoczyło mu w głowie, że naprawdę spali obok siebie, a przez tę myśl mimowolnie wyskoczył mu na usta nieduży uśmiech. Z ociąganiem, jednak zebrał się także i poszedł po swoje rzeczy, a następnie wpadł w rutynę przygotowania do dnia, jaką przechodził od tygodnia.

Miło mu było zauważyć, że po tym wieczorze ich relacje nie uległy zmianie, mogli nadal bez kłopotów na siebie spoglądać oraz rozmawiać, czego ostateczny dowód miał przy kawie podczas porannego posiłku.

Dzień się zaczynał, a ich spotkanie dobiegało końca. W miarę szybko Roderich zebrał swoje rzeczy, następnie zabrał się z nim metrem w kierunku lotniska, ostatni punkt „programu", gdyż metro Sztokholmskie było też galerią malowideł. Obserwowanie arcydzieł pobudziło raz jeszcze między nimi temat sztuki, także tej nowoczesnej, dając zajęcie na resztę podróży.

Blondyn odprowadził go na lotnisko, jednak musiał wracać do zajęć, nie mógł z nim poczekać na samolot, a jego gość to uszanował. Stanęli naprzeciw siebie, a wtedy dopiero Rod uczuł, że nie do końca wie, jak ma zareagować, jak się pożegnać. Na domiar złego Berwald spojrzał na niego w milczeniu, jakby dając jemu wybór co do relacji, jak pomiędzy nimi pozostała. Wdech, wydech, przecież nie są dziećmi...

- Będę miał możliwość ugościć Cię w Wiedniu? - zapytał na sam koniec, spoglądając przyjaźniej w jego oczy. Mężczyzna nie namyślał się długo, choć nie odpowiedział też od razu.

- T'k... M'ślę, że 'da mi się wpaść. Dam Ci znać.

Rod skinął głową i wyciągnął do niego rękę w geście pożegnania, teraz już swobodniejszy.

- A zatem do zobaczenia. Dziękuję Ci za gościnę i miło spędzony czas.

Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie i pożegnali się, a następnie rozstali, niczego nie żałując.