Stracił kontakt z tamtym światem, orientując się, że był to tylko sen. Ale świat go zdziwił... Nie było Ivana, nie było ciepłego salonu, kominka, w którym trzaskał ogień. Dotarło do niego po chwili, że te przesuwające się kolory były spowodowane tym, że był przenoszony. Było tutaj o wiele cieplej, niż na Syberii. Barwy ścian były zielone, sufitu biała, pomieszczenie było bardzo proste. Nachyliła się nad nim twarz, zimna, wyrażająca zdenerwowanie sytuacją ale i czujność, po chwili ulgę.
- Nie śpisz... -głos Ludwiga obudził go całkiem i tym samym przyciągnął uwagę Roda - Właśnie dojechaliśmy.

A więc Ivan podał mu lek usypiający, by Ludwig mógł go zabrać? W sumie Austriak się mu nie dziwił - Rosjanin musiał wiedzieć, że jego gość nie będzie chciał wracać. To tylko pokazuje, jak dobrze Wania zna ludzką psychikę. Roderich już nie mówił nic. Ani przeprosin ani podziękowania. Ani nawet powitania. Podniósł się ostrożnie i przytulił do kuzyna, jakby nie widział go od lat.