Dwudziesty pierwszy wiek charakteryzuje się tym, że życie staje się monotonne, dni – nawet krajów – wyglądają często podobnie. Wiele osób się przed tym buntuje, inni na to narzekają, ale są też osoby, którym stateczność i monotonia po prostu pasują. Taki był Berwald, personifikacja Szwecji. Obecny spokój cenił sobie niezwykle wysoko po wielu latach wojen, sojuszów i gierek politycznych jeszcze trzysta lat temu. Obecnie jednak dzwonek do drzwi w jego niedużym domku go nieco zdziwił, nie spodziewał się gości, a tym bardziej, że od tego jednego dzwonka jego monotonia zostanie delikatnie zaburzona.

W progu ujrzał uśmiechniętą kobietę nie najgorszej urody, ale kompletnie mu nie znaną, która to trzymała trzydzieści dwie czerwone, dorodne róże. Zdziwiło go to tym bardziej, że dawno już zalotników nie miał, tym bardziej w postaci kobiet, do których szczególnie nic nie czuł. Konsternacja na jego twarzy była delikatna, wszelkie uczucia na jego twarzy były niemalże niezauważalne, taką to już ma naturę – ale ta emocja musiała jednak zostać wyłapana.

- Dzień dobry, poczta kwiatowa, kwiaty dla Pana. – rzekła swoim śpiewnym, dość wysokim głosem i wyciągnęła bukiet w kierunku blondyna.

Niebieskooki mężczyzna ujął kwiaty i spojrzał na nie, to na kobietę, nim kiwnął głową w ramach podziękowania, zaś dalej obserwował, jak kobieta żegna się słowami „miłego dnia" i odchodzi do samochodu, prawdopodobnie dalej rozwozić kwieciste przesyłki. Tymczasem Szwecja wrócił do domu, wąchając najprawdziwsze kwiaty, być może ścięte jeszcze dziś. Między palce wpadła mu nagle wstążka, jasnobłękitna, całkiem ładna. Spojrzał na nią uważniej, a wtedy dojrzał napis na niej:

Dla najcudowniejszego kraju na Ziemi – od cichego wielbiciela"

On ma cichego wielbiciela? Szwed aż sam się zastanowił, czy to nie jakiś kiepski żart, wszak nigdy nie uważał się za „cudownego", ani nawet za takiego, w którym w ogóle można się zauroczyć. W swoim mniemaniu nie był ani urodziwy, ani emocjonalny, rozrywkowy, wesoły, wygadany… No, dobrze, w dłuższą dyskusję chętnie nawet by się wdał, jeśli byłby to tzw. „jego" temat, ale nie potrafi paplać ot tak, jak to mają w zwyczaju np. Włosi. Tak sobie dumając nad całą tą sprawą, odnalazł kryształowy wazon, nalał do niego wody i ulokował wcale nie najmniejszy bukiet, następnie ustawił kwiaty na środku stolika do kawy, po chwili go poprawił, by stał idealnie równo i poszedł po samą kawę do kuchni.

Nie spodziewał się, by to była szczera inicjatywa, był realistą. A choć on nigdy bardzo złych zamiarów nie miał, to były na świecie kraje, które uwielbiały płatać figle tym bardziej spokojniejszym. Wielokrotnie i jemu figiel jakiś wykręcono, raz mniejszy (jak fikcyjne zaproszenie na miejsce, gdzie kompletne nic nie było), raz większe (jak go kiedyś umówili na randkę z własnym bratem – nawiasem mówiąc, Norwegia był równie zaskoczony). Kiedy jeszcze woda się gotowała, on podszedł do okna kontrolnie, szukając ewentualnych śmieszków gdzieś w krzakach, jednak nikogo nie dojrzał. Zrezygnowany wrócił do kawy, zalewając ją akurat, następnie wsypując łyżeczkę cukru i niosąc kubek znów do pokoju, gdzie spędzał większość wolnego czasu i przyjmował ewentualnych gości.

„A jeśli to jednak jest na poważnie?" Myśl taka zakołatała się w jego umyśle, kiedy tak obserwował te piękne rośliny. Prawdą jest, że od kiedy Szwed wyszedł z ostatniej swojej unii jednoczącej go z innym krajem, czuł pewnego rodzaju pustkę. Wiele emocji go nie ruszało, nauczył się z nimi radzić, ale poczucie braku jednej osoby, z którą mógłby spędzać wiele wolnych wieczorów, co jakiś czas się w nim odzywało. Berwald ma wiele krajów, które są mu przyjazne, z którymi może porozmawiać, wyjść raz na jakiś czas, ale zawsze oni prędzej, czy później wracają do siebie, a on jeden pozostaje w swoich własnych, pustych czterech ścianach. Chciałby mieć kogoś, komu będzie mógł dotrzymać towarzystwa niezależnie od tego, jak zła sytuacja by była, jednak przez ostatnie dziesięciolecia nie mógł znaleźć takiej osoby i czasem godził się z myślą, że już więcej nikogo nie znajdzie.

„Dość" – rzekł sam sobie, potrząsając głową. Nie powinien być naiwny i wierzyć, że ktokolwiek tak nagle zapłonął do niego uczuciem wyższym. Pokręcił głową, zaczynając się zastanawiać nad tym, jak mógłby spędzić resztę wolnego czasu, póki był.