Kiku pozwolił się usadzić na krześle w dokładnie tym samym niedużym, niemal pustym pomieszczeniu, pozwolił też założyć sobie elektrodę i nim lekarze poszli, odezwał się.

- Do czego to służy?

Zaczął też oglądać pilocik, który mu wręczono, zauważył kilka prostych mechanizmów, które zostały tutaj użyte. Sam przedmiot nie różnił się w jego oczach za bardzo od kontrolerów dołączanych do zabawek z wbudowanym silnikiem i układem elektrycznym. Prostota.

- To część eksperymentu. – lekarz odparł uprzejmie - Wrócimy za dwadzieścia minut, poczekasz tutaj?

- Oczywiście.

Dwadzieścia minut bezczynności. Japończyk nie wiedział, co wolno mu tutaj zrobić, wszak to nie było jego pomieszczenie, to nie były jego rzeczy. Miał tylko spędzić dwadzieścia minut.

Zszedł z krzesła i usiadł na podłodze, nie była ona bardzo twarda, chociaż brakowało mu maty. Dwadzieścia minut. Spojrzał na drzwi, na pilocik, po czym wzruszył lekko ramionami, nie rozumiejąc wcześniejszej paniki Włocha ani głębszej, niż zwykle ciszy ze strony Niemca. Zamknął oczy, analizując jeszcze natężenie światła pod powiekami, po chwili się rozluźnił.

Wziął pierwszy głębszy oddech, wypuściło po kilku sekundach. Kolejny wdech nosem i wydech ustami. Zaczął odczuwać energię, która krążyła po nim jak i po tym pomieszczeniu. Wystarczyło ją nakierować wdechami i swoją zdolnością odczuwania, energia powinna przechodzić przez skronie, trzecie oko, splot słoneczny… właśnie tak. Poddał się medytacji.

Nie wiedział, kiedy minęło te dwadzieścia minut. Powoli opuścił ten stan, kiedy usłyszał kroki przy drzwiach, zaś lekarze znaleźli go zrelaksowanego, spokojnego jak zawsze, choć akurat siedzącego na ziemi. Oczywiście, zaraz wstał, skłonił im się i przeprosił. Oni mu jednak pogratulowali.