Oneshote Pani Mikołajowa jako żona i matka Yeti (Cytryny)


Zaginiony Elf

Na biegunie północnym Święty Mikołaj przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia. Ubrany swój czerwono-biały kubrak, czarne skórzane buty i swoją słynną czapkę. Musi jednak najpierw przed swoją coroczną podróżą sprawdzić czy wszystko będzie w porządku pod jego nieobecność. Zasiadł do swego biurka wygodnie. Napił się trochę gorącego kakao z piankami. Następnie zaczął powoli i uważnie przeglądać dokumenty. Kiedy tak przeglądał rejestry zauważa że brakuje jednego z elfów jednak gdy widzi imię zaginionego wraca myślami do wydarzeń z trzech miesięcy.

Trzy miesiące temu

Święty Mikołaj wezwał do siebie Sparka na temat romansu elfa z jego żoną. Elf stoi przed Świętym Mikołajem zastanawiając się dlaczego go wezwał. Jego szef po groźnym zmierzeniu go wzrokiem przeszedł do rozmowy patrząc dalej mrożącym wzrokiem - Słuchaj mnie teraz uważnie. Wiem, ty mały, napalonym skurwielu, że orałeś moją żonę, tę dziwkę, a teraz będziesz musiał za to płacić.

- Sorry szefie że to powiem, ale też nie byłeś wzorem wspaniałego i wiernego męża. - odparł Sparke z lekką odwagą.

- Nigdy nie zmuszałem żadnej z moich dziewczyn do uczestnictwa w trójkątach… czeka nieważne. - otrząsnął się zbity wcześniej z tropu i wejrzał groźnie na elfa.

- Tak przyznaje, że twoja żona jest zdeprawowaną dziwką. Ale to nie jest powód by mnie wygnać na Lodowe Pustkowia! - uniusł się elf emocjonalnie.

Mikołaj wejrzał na niego dość mocno zdziwiony i powiedział - Nie, Nie. Nawet o tym nie pomyślałem, Mam zamiar pojechać ci mocno po wypłacie.

Sparke odetchnął z ulgą mówiąc uradowany - O Dzięki Bogu! Cieszę się, że nawet nie jesteś wściekły za to, że w Boże Narodzenie puszczam laskę kolesiom, jak ten koleś z małym kutasem, któremu wciskam Gro-Gel! Albo to całe bractwo! Byłem pewien że za coś takiego wyślesz mnie na Lodowe Pustkowia.

- Zrobiła co?! - zapytał Święty Mikołaj z lekkim gniewem i groźnie patrząc.

- Gdyby to była moja żona, prawdopodobnie byłbym bardzo zdenerwowany, gdyby jakiś facet, który dla mnie pracował, wsadził swojego kutasa w wielkie, cycki i tyłek mojej kobiety. Ale nie ty, jesteś świetnym facetem! Nawet nie wysyłając mnie do Lodowe Pustkowia. - powiedział elf nie zdając sobie sprawy że wywołał wilka z lasu.

Wtedy właśnie na Mikołaj wybuchł z wściekłości krzycząc - Niech cię trafi szlag! Koniec tego! Zostajesz bękarcie wygnany na Lodowe Pustkowia!

Święty Mikołaj zawołał kilku swoich dryblasów, po czym kazał im zabrać Sparka i dać mu bilet w jedną stronę czyli na Lodowe Pustkowia. Kiedy zabrano elfa z jego oczu podszedł do swojego barku by się napić i uspokoić.

Obecnie

Wracając do rzeczywistości Mikołaj spojrzał w górę "Możliwe że za bardzo się wtedy uniosłem" pomyślał. Rozmyślając tak o tym co się stało poczuł wyrzuty sumienia, gdyż zdawał sobie sprawę, że jego niewierna żona też winna tej sytuacji i być może on sam też do tego doprowadził. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, którego wyrwało go z zadumy. Mikołaj powiedział - Wejść.

Do gabinetu wyszedł blond włosy elf o imieniu Shilk. Miał trójkątną budowę twarzy jak zresztą prawie, każdy elf na biegunie, długie uszy i spiczasty nos, ubrany w zielono czerwony stój brązowe trzewiki z dzwoneczkami na ich końcach i zieloną spiczastą czapkę z złotym dzwonkiem zawieszonym na jej końcu. Shilk podszedł pędem do biurka Mikołaja panikując - Święty Mikołaju, mamy poważny problem.

- Co się stało? Co to za problem? - Mikołaj zaczął zadawać pytania starając się być opanowany.

- Obawiam się nie wyrobimy na czas z produkcją prezentów na Gwiazdkę.- odpowiedział spanikowany elf.

- Cooo! - krzyknął Święty zerwał się na równe nogi wyraźnie zdenerwowany.

Kontynuował po chwili, gdy się otrząsnął, lecz dalej był zdenerwowany - Jak to w ogóle możliwe? To nigdy nie miało miejsca, dlaczego teraz?

- Mimo że Spark był chędożonym draniem, to zawsze w jakiś sposób udawało mu się wyrobić w terminie w taki sposób że wilk był syty i owca cała. - oznajmił zamyślony Shilk.

- Może za bardzo się pospieszyłem z wygnaniem go na Lodowe Pustkowia. - stwierdził Mikołaj starając się uspokoić i siadając z powrotem w swym fotelu.

- Może należy kogoś wysłać aby go tu sprowadził. - zaproponował elf wyraźnie przejęty tą sytuacją.

Święty zaczął gładzić się po brodzie i głośno dumał - Tylko kogo to jest pytanie? Wszystkie elfy potrzebujemy tu, by mimo wszystko wyrobić się do gwiazdki.

- Może wyślemy twoją żonę skoro wiemy, że Spark ma do niej słabość. - rzucając rozwiązanie, które jego zdaniem mogło pomóc.

- W sumie i tak nic nie robi całymi dniami więc czemu nie. - powiedział Mikołaj z zadowoleniem, po czym dodał - Poza tym jak może dzięki temu zrozumie swój błąd.

Po wszystkim Shilk wyszedł z biura zostawiając swojego szefa w spokoju. Mikołaj zaczął spacerować po gabinecie gładząc brodę "Jednak to był błąd żeby tego bękarta wygnać, ale w sumie dzięki temu nadażyła się okazja by dać tej zdzirze nauczkę za doprawianie mi rogów" pomyślał ze uśmiechem. Następnie dopił swoje kakao i skierował się do pokoju swojej żon,y by wydać jej zadanie, sprowadzę Sparka z powrotem do Wioski Świętego Mikołaja (Wioska Elfów).


Burzliwa rozmowa i Rozkaz Mikołaja

Pani Mikołajowa była naprawdę ponętną mamuśką, duże biodra, wielką ponętną oraz jędrną pupę i oczywiście wspaniały ogromny biust o miseczce K.

Pani Mikołajowa siedziała w swoim pokoju uprawna w czerwone szpilki, czerwoną grubą koszulę z białymi elementami i mini spódniczkę o tym samym kolorze. Kobieta były strasznie spięta, gdyż brakowało jej strasznie Sparka, a właściwie jego dużego penisa. Pani Mikołajowa odkąd zaczęła się pieprzyć z czarnowłosym elfem, strasznie uzależniła się od seksu. Ostatnie trzy miesiące były dla niej udręką. Praktycznie chodziła wiecznie zdenerwowana, wyżywała się praktycznie na każdym kogo spotkała przeważnie na kochankach swojego męża, przez co narobiła sobie trochę wrogów. Nie pomagały nawet sex zabawki. Kobieta potrzebowała seksu i to bardzo najprostszym sposobem byłoby polecić saniami do miasta MNF, ale Święty Mikołaj kazał pilnować sań swoim dryblasom jak oka w głowie…

Kiedy tak spokojnie leżała na swojej sofie rozmyślając "Niech to naprawdę strasznie potrzebuje seksu. Ten przeklęty stary drań od lat przyprawia mi rogi, pieprzy się z każdą kobietą jaką spotka i wpadnie mu w oko. Kiedy zaś ja sobie znalazłam kochanka, po tym jak mnie ignorował to od razu go wygnał, a mnie zabronił korzystać z sań. Gdzie ja miałam oczy gdy go spotkałam".

Nagle rozległo pukanie do drzwi, Pani Mikołajowa zastanawiała się kto to może być o tej porze i zaprosiła tą osobę - Proszę wejść!

Drzwi się otworzyły, a jej oczom ukazał jej mąż wchodzący do pokoju mówiąc - Witaj żono mam nadzieję że dobrze się miewasz.

- Bywało lepiej, ale dziękuję za troskę. - wymieniła uprzejmość oschłym tonem i odwracając głowę w złośliwy sposób.

- To dobrze, martwiłem się, ponieważ ostatnio doszły mnie słuchy, że jesteś strasznie zdenerwana. - słysząc to kobieta wyczuła że jego głos był beznamiętnie i pozbawiony uczuć.

Pani Mikołajowa patrzyła na niego pustym wzrokiem "A jak myślisz czyja to wina" pomyślał czując jak krew w niej wzbiera. Mikołaj popatrzył na żonę z fałszywym mówiąc - Skoro jednak wszystko jest w porządku to się cieszę.

Kobieta mając dość fałszywych uprzejmości przeszła do konkretów - Powiedz mi drogi mężu, czego ode mnie chcesz?

- Dlaczego uważasz że coś od ciebie chcę? - zapytał Mikołaj udając szok.

- Ponieważ cię dobrze znam. Poza tym zawsze gdy jesteś miły dla mnie czegoś chcesz. - odparła sucho Pani Mikołajowa.

- No dobrze. - powiedział, po czym kontynuował - Chcę byś udała się na Lodowe Pustkowia w poszukiwaniu Sparka.

- No prosze, jednak przyznajesz że popełniłeś błąd wypędzając go z wioski. - szydziła białowłosa kobieta z z złośliwym uśmieszkiem na twarzy.

- A czy pamiętasz przez kogo go wygnałem? - zapytał retorycznie Święty z jadem.

- A przypominasz sobie kto komu pierwszy przyprawił rogi? - Pani Mikołajowa ostro się odgryzła mężowi.

- Dobra, nieważne. Masz ściągnąć z powrotem tu Sparka, gdyż jest tu potrzeby. - oznajmił Mikołaj beznamiętnie.

- Dlaczego nie wyślesz któregoś ze swoich dryblasów lub jakiegoś elfa, tylko posyłasz mnie? - zapytała kobieta krzyżując ręce.

- Ze tego względu, że tu ich potrzebuje, a ty i tak nie masz nic ciekawego do roboty. - odpowiedział Święty z nutą złośliwości.

Pani Mikołajowa wstała i zaczęła chodzić po pokoju trzymając prawą rękę na podbródku "Jeśli faktycznie on chce sprowadzić go z powrotem to dlaczego tego nie wykorzystać. Zobaczymy jak sobie Spark radzi i czy w ogóle chce wracać. Jeżeli nie równie dobrze mogę tam zostać z nim i utrzeć mojemu małżonkowi nosa" pomyślała. Następnie odwróciła się w stronę męża mówiąc - Dobrze zrobię to.

- To super. - powiedział z ulgą i dodał wychodząc - Tylko nie waż się wracać bez Sparka.

- Ok, a teraz idź stąd muszę się przygotować. - odparła beznamiętnie kobieta.

Kiedy Mikołaj wyszedł Pani Mikołajowa zaczęła się przygotować. Wzięła szmaciany czerwony plecak i zaczęła pakować co będzie jej potrzebne. Potem ubrała swój czerwony płaszcz z białym futerkiem i wyruszyła na poszukiwania Sparka.


Burza Śnieżna

Minęło kilka godzin, odkąd Pani Mikołajowa wyruszyła na Lodowe Pustkowia, aby znaleźć Sparka. Na początku przeszukała oczywiście dokładnie Miasteczko Świętego Mikołaja, by sprawdzić czy elf się, gdzieś tam nie chowa, a potem gdy go nie znała, wyruszyła na Lodowe Pustkowia, mając nadzieję że szybko go znajdzie. Wsiadła na skuter śnieżny i ruszyła na Pustkowia, by przeszukać Lodowe Góry Mroźną Pustynię i Śnieżny las. Po kilku godzinach dotarła do Śnieżnego Lasu, zsiadła z skutera, biorąc jedynie swój plecak. Weszła do lasu by poszukać jakiegoś śladu Sparka. Nagle po godzinie od wkroczenia Pani Mikołajowej do lasu, zerwała się silna burza która sprawiła kobiecie dużo problemów. Błądząc tak po lesie kilkadziesiąt kilometrów od Miasteczka Świętego Mikołaja "Cholera, przeklęta burza nic prawie nie widać" pomyślała z irytajcą. Chodząc tak i szukając jakiegoś schronienia "Miałam nadzieję że jest gdzieś niedaleko, ale widać płonne były moje nadzieje" tak rozmyślając. "Niech szlag jasny trafi tego starego dziada, gdyby mnie tylko nie zdradzał to też byłabym mu wierna" kobieta pomstował w głowie. Wędrowała tak dalej "Cholera. Zgubiłam się" zadając sobie z tego sprawę. Nagle usłyszała coś i zaczęła się rozglądać. Po chwili usłyszała głośny ryk - Roooaarrr.

Odwróciła się za siebie i ujrzała olbrzymiego Yeti, który chwycił ją za płaszcz ozraz ciągnac go do siebie. Stwór był ogromny, jego ciało pokrywało białe futro, a tam gdzie włosy go pokrywały widać było fioletową skórę, miał też ogromnego kutasa między nogi. Śniegun zaczął przeraźliwie krzyczeć próbując przyciągnąć mamuśkę do siebie - Roooaarrr! - dysząc groźne - Ludzka kobieta! Duże biodra, tłusty tyłek i wielgachne cycki!

Pani Mikołajowa już wiedziała o co chodzi potworowi. Wyrwała się z jego chwytu i zaczęła uciekać ile tylko sił w nogach.


Ucieczka Przed Yeti

Pani Mikołajowa biegła ile sił w nogach by znaleźć się jak najdalej od napalonego Śnieguna. Stwór ryczał ze wściekłości goniąc gorącą mamuśkę i stopniowo ją doganiając. "Cholera. Ten drań jest naprawdę szybki. Muszę przyspieszyć" pomyślała i zaczęła biec szybciej. Yeti krzyknął - Wracać tu! Śliczna kobieta!

Pani Mikołajowa była troszkę mile zaskoczona opinią Stwora na swój temat. Nie pamiętała kiedy usłyszała jakiś komplement. Jednak nie miała ochoty być orana przez potwora, więc dalej uciekała.

Yeti wkrótce przyśpieszył powoli doganiając kobietę. Wkrótce zbliżył się na tyle by lekko popchnąć kobietę co zresztą zrobił. Pani Mikołajowa upadła i wylądowała twarzą w śniegu, zaś Yeti stał nad nią z sterczącym kutasem.


Ostry Gwałt w Lesie

Pani Mikołajowa wyjęła twarz z śniegu i obróciła się widząc stojącego nad nią Yeti który wyraźnie był zadowolony. Kobieta spojrzała na wielkiego penisa obnażonego tuż przed nią, co sprawiło że zaczęła odczuwać niepokój. Stwór wyciągnął rękę do przodu i chwycił za koszulę kobiety, po czym mocno szarpnął za nią zdzierając ją z swojej zdobyczy. Następnie wsadził swojego ogromnego kutasa między piersi kobiety i zaczął nim poruszać mówiąc - Ogromne cyce, długo szukać taka kobieta!

Ruchy były powolne ale głębokie Pani Mikołajowa powiedział że szokiem - Dobry Boże, ledwo mogę objąć moimi dziewczynkami tego potwornego kutasa.

Ruchy były dalej powolne, lecz powoli nabierały rytmu. Po chwili Yeti czując przyjemności przyspieszył warknął - Dotykać… pieścić… cycki… Mocniej!

- Hej uspokój się bo inaczej złamiesz mi model! - upomniała głośno kobieta, odczuwając powoli przyjemność.

Śniegun złapał już rytm i zaczął szybciej i mocniej się poruszać krzycząc - Dobrze… Ja czuć przyjemność!

Pani Mikołajowa też zaczęła czuć się dobrze że nawet jęczała. W miarę przyspieszania ruchów powiedziała - No dobra, pokaż na co cię stać futrzasta kulki.

Yeti nagle przestał się poruszać i wyjął penisa z piersi kobiety. "Co jest dlaczego przestał, gdy już zaczynałam się rozkręcać" Pani Mikołajowa zastanawiała się co teraz stwór wymyślił. Śniegun chwycił ją za głowę i przybliżył ją do jego kutasa. Yeti warknął - Teraz… Ty… Ssać… Mój… Kutas!

- On się przecież nie zmieści do buzi. - zaprotestowała kobieta szeroko patrząc.

- Nie… Do… Buzia… Do… Gardło! - warknął stwór i wepchnął swojego penisa, prosto do gardła swej ofiary.

Pani Mikołajowa zaczęła się dławić wielkim kutasem, który jest wpychany do jej gardła międzyczasie próbując protestować i wyrwać się z uchwytu z łzami w oczach - Powolllllllli. Robisz to za, glk, glk, glk, glk… za ostro!

Jednak Yeti się tym przejmował zamiast tego przyspieszył krzycząc - Mocniej… Szybciej!

Pchnięcia stały się szybsze i mocniejsze jednak rytmiczne kobieta wtedy pomyślała "No dobrze mogę sobie z tym poradzić". Wtedy jednak stwór ryknął i przyśpieszył, wpychając całego kutasa w gardło kobiety. "Cholera, myliłam się niech ktoś go zatrzyma" pomyślała z trwogą. Śniegun zaczął coraz ciężej oddychać i mocniej pchać. Wkrótce po serii kilku pchnięć wypuścił w gardło kobiety potężny ładunek spermy mówiąc - Ty… Kosztować… Moje… Nasienie!

Pani Mikołajowa czuła jak sperma Yeti wlewa się do jej żołądka, wypełnia usta "O Boże, mój biedny żołądek. Gorąca sperma a jeszcze nic nie jadłam" pomyślała.

Kobieta opadła na bok kaszląc po brutalnym wsadzeniu i wypiciu dużej dawki spermy. Kątem oka zauważyła że penis stwora dalej stoi na baczność wiedziała co to oznacza i że nie ma sensu stawiać oporu. Yeti nie czekając na jej pozwolenie chwycił kobietę za biodra i odwrócił w pozycję na pieska. Następnie zdarł z niej spódniczkę raz z majtkami. Kiedy ofiara wypięła się w stronę Śnieguna, wycelował swojego wielkiego kutasa prosto w cipkę mamuśki. Pani Mikołajowa odwróciła głowę, ujrzała jak wielki penis stwora jest gotowy w nią wejść i krzyknęła ze strachem - Na Północną Gwiazdę, nie sądzę by ten potwór się we mnie zmieścił.

Właśnie wtedy Yeti, zaczął powoli wciskać się w cipkę kobiety. Najpierw wsadził tylko napletek, aby pobudzić trochę swoją zdobycz. Pani Mikołajowa była trochę zdziwiona że od razu w nią nie wszedł. Stwór zaczął wchodzić głębiej i powoli penetrować kobietę. Pani Mikołajowa zaczęła odczuwać przyjemności że nawet jęczała z tego powodu - To niespodzianka… To największy kutas… jakiego kiedykolwiek brałam… Niesamowite!

- Nie… Musi… Wejść… Głębiej! - warknął Stwór.

Ruchy Śnieguna stawały się coraz bardziej mocniejsze, a jego penis wchodził głębiej, że kobieta zaczęła czuć go nawet w brzuchu. Pani Mikołajowa nawet poinformowała o tym - Moja cipka… jest rozciągnięta… ahhhh… do granic. Czuję nawet… twojego… aaaaa… w moim… brzuchu!

Yeti wtedy znów warknął przyspieszając i mocniej pchając - Jeszcze… Nie… Już… Prawie… Na… Miejscu!

Penetrował cycatą mamuśkę coraz mocniej nawet jego ogromne ręce złapały za piersi kobiety mocno je ściskając że aż mleko z nich tryskało. Pani Mikołajowa zaczęła jęczeć coraz głośniej z przyjemności - Ooooohhhhh. To… jest niesamowite… Czuję… że lecę!

Yeti zaczął pchać mocniej, a z cipki kobiety znaczyły tryskać soki. Czuła że odlatuje z przyjemności z jej pierś tryskało mleko wszystko to było dla niej niesamowite. Wiedziała że nigdy nie miała tak fantastycznego seksu, podczas którego kilka razy doznawała orgazmu. Podczas dziesiątego orgazmu czuła jak kutas Stwora jest coraz większy to oznaczało jedno zaraz dojdzie. Nagle przez oczy przemknął jej przed oczyma obraz, w którym ona jest w ciąży z Yeti. Wywołało to w niej strach - Proszę jeśli dochodzisz to nie w środku.

- Ty… Być… Cicho… Ją… Ciebie… Chcieć… Zaplodnić! - warknął groźnie stwór.

- Nieee! Proszę tylko nie w środku! - panikowała Pani Mikołajowa kiedy odkryła prawdziwy cel Śnieguna.

Jednak została zignorowana Yeti penetrował jej waginę coraz mocniej, aż w końcu wypełnił ją dużą dawką ciepłej spermy, która nie mając ujścia wylewała się z jej cipki. Kobieta wtedy pomyślała " O Boże wlał we mnie tyle tego nasienia że naprawdę mogę zaciążyć".

Stwór stanął nad nią i powiedział - Ty… i… Ja… Iść… Do jaskini… Czas… Na… Rozpłód!

"Cholera to jęczeć nie koniec?" zapytała się w myślach. "Ale widać nie mam wyboru poprosi poczekam aż się zmęczy i wtedy dam nogę. W końcu ten gość nie może mieć tyle wigoru w sobie" pomyślała. Podniosła się i stanęła przed Yeti wyprostowana mówiąc zdecydowanie - No dobrze, ale najpierw pójdziemy w miejsce gdzie się spotkaliśmy bym mogła zabrać swoje rzeczy.

- Może… Być… Ty… Iść… Za… Mną! - oznajmił biały stwór.

Poszli więc w to miejsce, gdzie trafili na siebie. Pani Mikołajowa pozbierał a swój płaszcz i założyła go na siebie i wzięła też swój plecak. Yeti wtedy podniósł ją jak księżniczkę, po czym ruszył w stronę swojej jaskini by tam zapładniać jego nowa samicę.


Rozpłód i Miłość w Lodowej Jaskini

Godzinę później, w końcu oboje dotarli do jaskini Stwora. Zdziwiło Panią Mikołajową, że w środku jest tak ciepło. Jednak dalej było to surowe, a gdzie nie gdzie było widać kości zwierząt, upolowanych przez Yeti. Ten widok trochę przeraził kobietę, bała się że może znaleźć w menu Śnieguna. W miarę jak szli dalej w głąb jaskini temperatura stawało się bardziej umiarkowana. Podczas chodu w oczy kobiety rzuciły się malunki całkiem ładne "Nie wiedziałam że Yeti umieją tak ładnie malować" stwierdziła w myślach. Idąc dalej zauważyła dziwne połyskujące obiekty, po prawej stronie, bardzo ją to zaciekawiło i odruchowo spytała wskazując palcem tamto miejsce - Co tam się znajduje?

Stwór stanął odwrócił się popatrzył w wyznaczone miejsce i powiedział - Tam… Znajdować się… Błyszczące… Kamienie… i Żółte… Głazy.

- Rozumiem, czy mogłabym zobaczyć? - zapytała Pani Mikołajowa z zainteresowaniem w oczach.

Yeti zauważył jej zainteresowanie zgodził się - Dobrze… Ty… Iść… Za… Mną.

Następnie zeszli w dół jaskini i szli tak przez kilka chwil, wkrótce oczom kobiety ukazały się stosy kamieni szlachetnych i olbrzymich samorodków. Pani Mikołajowa nie mogła uwierzyć w to co widziała i skierowała się w stronę Śnieguna pytając - Jak ci udało się tyle tego zebrać?

- Ja… Wyruszać… Na… Szukanie… Samicy… I to… Znajdować. - odpowiedzią Stwór.

- Ale znajdź sobie sprawę, że jesteś obecnie najbogatszą osobą na ziemi, prawa? - spytała się kobieta z niepewnością.

- Ja… Nie… Wiedzieć. - przyznał Yeti ze zdziwieniem.

- No to już wiesz. - oznajmiła Pani Mikołajowa.

Śniegun zbliżył się do kobiet mówiąc - Koniec… Mówienia… Czas… Na… Rozpłód.

Chwycił swą zdobycz i zarzucił ją na ramię, po czym ruszył w stronę jego legowiska.

Kiedy już się tam znaleźli zrzucił niewiastę z siebie, a następnie zablokował wielkim lodowym głazem wejście. Widząc to kobieta poczuła zrezygnowanie "Cholera. Ten futrzak jest mądrzejszy niż myślałam" pomyślała sobie. Wtedy Yeti odwrócił się do niej mówiąc ze uśmiechem na pysku - Ty… Mi… Już… Nie… Uciec.

- Na to wygląda futrzaki. - przyznała Pani Mikołajowa z westchnieniem.

Kobieta zaczęła rozglądając się po legowisku, oceniając miejsce w, którym przez jakiś czas zostanie, dopóki ktoś lub sama się nie uwolni. Miejsce do którego przyniósł ją twór wyglądało całkiem znośnie. Były tam trzy kamienne głazy, które służyły za stół i krzesła. Było też posłanie z ugniecionych gałęzi by wygodnie Śniegunowi się spało. Mimo że warunki były spartańskie to przynajmniej było ciepło a to dzięki skórom zwierząt na ścianach. Innymi słowy dało się tu mieszkać. Yeti podszedł do kobiety, ona zaś spojrzała na niego czekając, wtedy się odezwał - Ty… Się… Rozebrać.

"No dobra wiedziałam że tak będzie" westchnęła w myślach, zdejmując plecak i zrzucając z siebie płaszcz na ziemię. Stwór nie czekając na zaproszenie chwycił Panią Mikołajową i zaczął ją lizać swoim wielkim językiem wszędzie. Szczególnie upatrzył sobie cycki kobiety, które ściskał symulował lizał, a nawet ssał. To dziwiło niewiastę i to bardzo, że Śniegun potrafi ssać pierś, a robił to naprawdę dobrze. Pani Mikołajowa nawet jęczała z przyjemności. Kiedy zabawiał się tak jej cyckami, kobieta chwyciła jego penisa i zaczęła go powoli symulować. Yeti zaczął odczuwać zadowolenie z tego co robi mu niewiasta, czuł jak delikatne oraz wprawne dłonie mamuśki symulują mu jego ogromnego kutasa. Śniegun postanowił się odwdzięczyć kobiecie i wsunął palec wskazujący prawej dłoni w jej cipkę. Pani Mikołajowa jęczałam bardzo głośno, ponieważ stwór robił to tak intensywnie że ledwo mogła to ogarnąć swoim umysłem. Dosłownie po kilku minutach doznała orgazmu.

Yeti wtedy wskazał palcem na posłanie mówiąc - Ty… Się… Położyć… Na… Posłanie.

- Dobrze. Jak sobie życzysz. - powiedziała posłusznie cycata mamuśka skinając głową.

Następnie poszła do posłania, położyła się na plecach i rozchyliła nogi czekając na wielkiego kutasa, by wszedł do jej cipki, która ociekała od miłosnych soków. Wtedy Yeti podszedł i wycelował swego potwornego penisa prosto w waginę Pani Mikołajowej. Najpierw trącał czubkiem cipkę mamuśki, drażniąc ją w ten sposób. Kobieta czuła jak igra sobie z nią Stwór, a była już bardzo pobudzona seksualnie, więc krzyknęła - Wsadź mi go wreszcie! Chcę go w sobie, więc zacznij wreszcie!

Słowa mamuśki sprawiły, że Śniegun się dłużej nie zastanawiał tylko zaczął powoli penetrować jej waginę. Pani Mikołajowa czuła jak wielki penis Yeti wchodzi w nią, w miarę jego ruchów jej pożądanie rosło. Odczuwała jak wzbiera w niej ciepło a jej ciało stawało się lekkie "O Boże, tak długo chciałam by wreszcie ktoś mnie tak wyruchał. Chcę więcej. Chcę Mocniej, Mocniej" krzyczała w myślach jęcząc głośno. Stwór wyczuł że nie musi się powstrzymać, więc przyspieszył penetrację cipki mamuśki, wchodząc w nią głębiej i szybciej. Kobieta zaczęła odczuwać jeszcze większą rozkosz na przemian jęcząc i krzycząc - Taaak! Chwyć mnie na cycki proszę! Aaaaaaa!

Yeti spełnił życzenie Pani Mikołajowej, zaczynając gnieść jej ogromne piersi oraz przyśpieszył penetrację waginy. Czuł jego penis zaczyna pulsować to oznaczało że zaraz wypuści spermę w łono mamuśki. Kobieta czuła jak poraz kolejny szczytuje, ale też czuła jak kutas Stwora staję większy. Jednak już się nie przejmowała czy zajdzie w ciążę, chciała jedynie, by ją pieprzył do białego rana. Wyczuwając że zaraz stwór dojdzie krzyczała między pojękiwaniem - Właśnie tak! Ahahahah! Zalej moją cipkę po brzegi! Ooooohhhhh!

Yeti wtedy właśnie chrząknął i wypuścił dużą dawkę spermy do łona swojej zboczonej samicy.

Kiedy złapali chwilę oddechu Stwór chwycił Panią Mikołajową za biodra i obrócił ją a następnie zaczął ją braç od tyłu lecz tym razem robił to ostro i szybko doprowadzając kobietę do kilku orgazmów.

(Osiem miesięcy później)

Głęboko w Lodowej jaskini białowłosa cycata mamuśka i dużym brzuchem, leżała na posłanie czując jak olbrzymi kutas Yeti penetruje jej odbyt.

- Taaak! Ohohohoh! Jak mi dobrze! - jęczała Pani Mikołajowa odczuwając tylko rozkosz.

- Tak… Grubszy tyłek… Większe biodra… Bardziej jędrne Cycki! - warknął biały Stwór z podniecenia.

Śniegun zaczął poruszać się szybciej sprawiając że jego kobiecie plątał się język i nie mogła sklecić żadnego zdania. Wkrótce wypuścił potężną dawkę spermy w jej odbyt, a Pani Mikołajowa głośno jęknęła z rozkoszy. Po wszystkim Yeti położył się obok niewiasty lekko dysząc natomiast jego partnerka przytuliła się do niego mówiąc - To był najlepszy sex analny jaki miałem.

Stwór spojrzał na nią, po czym odparł z uśmiechem - Ty… być też bardzo przyjemna.

Pani Mikołajowa przytuliła się do Śnieguna mocniej zadowolona, że jej nauka nie poszła w las. Odkąd kobieta stała się jego samicą, uczyła go ludzkiej mowy. Ale i tak przeważnie woleli uprawiać seks cały dzień niż się uczyć. Jaskinia też się zmieniła np. pojawiło się palenisko do pieczenia mięsa a także wygodniejsze siedzenia. Ogólnie Życie wyglądało dla nich pomyślnie.


Zaginiona Pani Mikołajowa

W Miasteczku Świętego Mikołaja wszyscy zastanawiali się gdzie może spodziewać się żona ich szefa. Praktycznie gdy osiem miesięcy temu, wyruszyła na poszukiwania Sparka nikt jej nie widział. Mikołaj jednak się tym nie przejmował ponieważ nie musiał się już kryć ze swymi kochankami. Z takiego obrotu szczególnie były zadowolone kochanki Świętego ponieważ nikt na nie już nie krzyczał. Jednak Mikołaj musiał utrzymać pozory więc wysłał ekipę poszukiwawczą, by odszukać jego żonę która znalazła jedynie skuter na, którym się poruszała lecz sama Pani Mikołajowa przepadła. Nikt nie wiedział co się stało z gorącą mamuśką. Powstawały różne teorie na ten temat. Jedna mówiła że znalazła Sparka i odeszła razem z nim. Druga że gdzieś zamarzła na śmierć. Trzecią możliwością było to że dorwał ją Yeti i pożarł. Innymi słowy nikt nie wiedział co naprawdę się stało z kobietą.


Żona i matka Yeti

Trzy miesiące później

Pani Mikołajowa powiła pięknego chłopca, który okazał się strasznym żarłokiem, cały czas chciał pić mleko swej matki. Jednak kiedy porządnie pojadł spał tak, że nic praktycznie nie mogło go obudzić. Ten czas dla jego rodziców był czasem miłości. Praktycznie rzecz ujmując wtedy cały czas się rżnęli.

Nie było inaczej i tym razem.

Pani Mikołajowa leżała na posłaniu, a Yeti ściskał oraz ssał jej olbrzymie cycki sprawiając że jego partnerka jęczała z przyjemności. Jednocześnie masując wielkiego penisa stwora

- O tak jakie to jest przyjemne. - jęczała piersiasta mamuśka.

- Mnie… też jest… dobrze! - przyznał Śniegun odrywając się na chwilę od cycków kobiety, po czym wrócił do ich ssania i macania.

W końcu Yeti i wsadził swojego kutasa między piersi Pani Mikołajowej. Następnie zaczął wykonywać ruch między jej cyckami w przód i w tył. Kobieta jęczała z rozkoszy czując jak ogromny penis posuwa oraz wibruje się między jej piersiami. Chwyciła dłońmi swoje piersi dłońmi i zaczęła masować nimi koguta stwora ruchem spiralnym. Wkrótce wyczuła jak penis Śnieguna pulsuje zaczęła ssać napletek jego penisa, samiec zaś złapał za sutki samicy i zaczął je ściskać.

Yeti zaczął warczeć - Ją… Dochodzę!

Następnie wystrzeli w buzię cycatej mamuśki dużą ilość spermy. Pani Mikołajowa oblizywała po smaku nasienia mówiąc - To jest takie pyszne.

Stwór widząc to wszystko uklęknął, rozchylił nogi kobiety i bez ostrzeżenia w nią wszedł. Mamuśka wygięła cia w łuk gdy czuła ją potworny kutas penetruje ją bez litości. Właśnie taki seks lubiła najbardziej. Zamiast powolnego i namiętnego wolała być brana jak zdzira czyli brutalnie i ostro. Kobieta jęczała głośno z rozkoszy jakiej właśnie doznaje. Czuła jak wielki kutas porusza się w jej cipce a ona doznaje orgazmu po 20 pchnięciach.

- Tak! Właśnie tam! - krzyczała mamuśka z przyjemności.

Po dziesięciu minutach Yeti czuła że dochodzi. Nie strzegając swojej samicy wpompował w nią olbrzymią dawkę nasienia zalewając jej waginę po brzegi.

Potem na chwilę usiadł by złapać oddech. Następnie po 5 minutach wstał obrócił kobietę do pozycji na pieska, po czym zaczął penetrować ją bez opamiętania.

- Tak. Dalej pieprz swoją zdzirowatą żonę! Dalej zapłodnij mnie znowu! Chcę więcej twoich dzieci w sobie!

I tak oto Pani Mikołajowa najgorętsza mamuśka na biegunie północnym stała się samicą Yeti.