One and Only - wersja polska


Disclaimer: Nie posiadam praw autorskich do prac, które zainspirowały to opowiadanie. Bohaterowie, etc. należą do L.J. Smith i do Producentów serialu "Vampire Diaries" - "Pamiętniki Wampirów"
Jestem jedynie autorką swoich własnych, oryginalnych bohaterów.


Kolejny rozdział dodany z pozdrowieniami w podziękowaniu
za komentarze pod ostatnim rozdziałem
dla brygidy91, LovelyRosalie
ORAZ PONOWNIE SPECJALNIE
mojej przyjaciółce Martynie;)
- to dzięki niej ten rozdział ponownie pokazał się tak szybko:);)


UWAGA: możliwe wulgaryzmy i przekleństwa!


UWAGA:
W niniejszym rozdziale wspomniane zostają 3 obrazy Henriego Matisse'a,
które są dosyć ważne dla samej historii.

Ich tytuły to (kolejność wg pojawienia się):
The Bay of Nice, Window Interior with Forget Me Nots, The Silence that Lives in Houses
Aby je obejrzeć, wystarczy wpisać te tytuły w Google grafika:)


Chapter 16
Can't Take My Eyes Off You

Klaus

Półtora roku temu...

Może nie zareagowałby tak ostro na jej słowa, gdyby nie były tak bliskie prawdy. Normalnie, na pewno by ją wykorzystał.Prawdopodobnie wyssałby z niej krew do granicy śmierci, a potem użył na niej hipnozy, by o wszystkim zapomniała. Albo zrobiłby z niej swoją zabawkę – dla seksu, krwi, lub po prostu czasem dla towarzystwa. Tak zrobiłby zawsze. Ale nie tym razem.

Zauważył ją, gdy tylko wszedł do klubu. Był znudzony i przyszedł tam tylko w jednym celu – aby znaleźć sobie kolację i partnerkę do łóżka na tę noc. I wtedy ta dziewczyna zwróciła jego uwagę i nie był w stanie myśleć o nikim innym przez cały wieczór.

Pomimo potwornego hałasu i strasznego tłoku, jego nadzwyczajny słuch był w stanie rozpoznać jej głośny, przypominający dźwięk dzwonka śmiech. Fakt, że przeżył już prawie tysiąc lat, spowodował, że zdawało mu się, że nic go już nie zaskoczy. A jednak, gdy usłyszał ten śmiech, natychmiast odwrócił głowę w jej stronę.

Była na parkiecie i tańczyła z przyjaciółkami. Śmiała się prawdopodobnie dlatego, że próbowały tańczyć i jednocześnie popijać swoje drinki. Jej długie, złote włosy jaśniały w setkach świateł na sali. Wszystko w niej iskrzyło się i pełne było światła – jej włosy, idealna skóra koloru kości słoniowej, pełne usta rozciągnięte w uśmiechu od ucha do ucha, a nawet jej srebrna sukienka. nie był w stanie oderwać od niej wzroku.

A potem, gdy próbował ją poderwać, ona po prostu… dała mu kosza. Normalnie by ją po prostu zahipnotyzował, by była mu posłuszna, ale nie spodziewał się, że jej odmowa tak go podnieci. Od tamtej chwili pozornie ją ignorował, udając, że cieszy się zainteresowaniem okazywanym mu przez bandę kobiet dookoła. A jednak, jego uwaga była wciąż skupiona na niej i wykorzystywał swoje nadnaturalne zdolności, aby podsłuchać jej rozmowy z przyjaciółkami. Nie mógł powstrzymać zadowolonego uśmiechu, kiedy przyznała, że jej się podoba i kiedy jej towarzyszki ostatecznie sprawiły, że do niego przyszła.

Może zmienił zdanie, kiedy zdał sobie sprawę, że tak właściwie miała złamane serce przez jakiegoś faceta, który ją odrzucił. Co za idiota! I to przez niego ta dziewczyna nie chciała mieć w ogóle do czynienia z mężczyznami! Boże, miej litość nad głupcami, którzy się dopuszczają takich rzeczy. Sam Klaus nigdy by sobie na coś takiego nie pozwolił. Właśnie po to była hipnoza. Kobiety, którym pozwolił żyć po tym, jak się na nich pożywił, zawsze były potem zadowolone i upewniał się, żeby dobrze go wspominały.

Nie, gdy do niego podeszła i później, gdy tańczyli, Klaus wciąż miał zamiar pożywić się na niej, niezależnie od tego jak bardzo była pijana i nie była w stanie myśleć jasno. Cóż, tak właściwie, to już była nieźle ubzdryngolona, bo kiedy ocierali się o siebie w tańcu mógł wyczuć jej podniecenie i przecież sama poprosiła go, by zabrał ją do domu. Tego właśnie oczekiwał i tego pragnął.

Ale wtedy, gdy w końcu jechali już jego czarnym ferrari do niego do domu, on po prostu… zasnęła. I wtedy to się stało. Przez całe tysiąc lat jak żył, nie przypominał sobie, by ktokolwiek w jego obecności tak zasnął – spokojnie, jak było tak, jakby ufała mu na tyle, żeby tak zrobić. Spojrzał na jej twarz i jedyne, co mógł zrobić, to podziwiać jej urodę. Przez całe swoje życie nie spotkał dziewczyny, która byłaby tak pełna światła, że właściwie rozjaśniała wszystko dookoła. Wtedy właśnie wiedział, że nigdy nie będzie mógł jej skrzywdzić.

Dlatego musiał powściągnąć swe pragnienie, by się na niej pożywić i zdobyć ją tej nocy. Zamiast tego zabrał ją do swojej rezydencji w Pacific Heights i trzymając ją w ramionach, zaniósł ją do swojej sypialni, traktując ją jak bezcenny skarb.

A w tym momencie stała przed nim i zorientował się, że jej przekora i upór wciąż raczej go w niej pociągały niż odrzucały. Może jednak nie powinna się dowiedzieć, że gdy spała, on już stworzył kilka jej szkiców. Lepiej jej nie wkurzać, szczególnie, że zgodziła się lepiej go poznać.

Nie, żeby zamierzał w tym momencie pozwolić jej odejść. Przynajmniej nie do momentu, gdy nie zasmakuje jej różowych, wydętych warg i nie sprawi, że będzie należeć do niego.


Cassie

Obecnie

– Cass, nie mów mi, że naprawdę zgodziłaś się spędzić cały dzień z obcym facetem! – Elena zdaje się być oburzona moim zachowaniem. Jestem wystarczająco pijana, żeby się jej odgryźć.

– I kto to mówi, co? Nie mów mi, że zdecydowałaś się umawiać z wampirem, chociaż już wiedziałaś, że nim jest! – Zakładam ręce na piersi i mrużę oczy, patrząc na nią.

– Ale on mnie ZABIŁ! I próbował zabić Jennę! – Elena krzyczy i ogromnie się cieszę z powodu tych dźwiękoszczelnych ścian w apartamencie.

– A niby skąd miałam wiedzieć, że jest zły? Nie wiedziałam, kim jest naprawdę, do momentu, kiedy pojawił się u Salvatore'ów! – krzyczę jeszcze głośniej od mojej siostrzyczki. – Poza tym, pamiętaj, że tak właściwie, to on nie zabił Jenny dzięki mnie! – odstawiam szklankę z ginem tak gwałtownie, że połowa jej zawartości wylewa się na stół.

– Dziewczyny, uspokójcie się! – Na szczęście odzywa się Caroline, głos rozsądku. Podejrzewam, że dzięki temu, że jest wampirem, jej tolerancja na alkohol znacznie przewyższa naszą. – 'Lena, nie wrzeszcz na swoją starszą siostrę. Już ci powiedziała, że nie wiedziała, kim jest Klaus. A ty – wskazuje na mnie palcem, – lepiej powiedz nam, że nie przespałaś się z nim od razu pierwszej nocy… – Przygryzam wargę i próbuję patrzeć wszędzie, tylko nie w ich stronę. – Cass! – Słyszę, jak jej głos wręcz drży z oburzenia.

– No co?! – pytam w końcu, z miną niewiniątka. Ich oczy robią się wielkie jak spodki, a szczęki opadają im nisko. – Przecież już wam powiedziałam, że z nim nie spałam pierwszej nocy, bo straciłam przytomność nim doszło do czegokolwiek… – Ich miny się nic a nic nie zmieniły. – A prawda jest taka, że naprawdę świetnie się z nim bawiłam tego dnia. – Wkurzające jest to, że obie w tym momencie przewracają oczyma. – Zjedliśmy razem śniadanie, potem graliśmy w 20 pytań...

– CO robiliście? – W tym momencie mina Eleny jest po prostu bezcenna. – Grałaś w 20 pytań z najgorszym draniem, jaki chodzi po ziemi?!

Zdezorientowana, unoszę wysoko brwi.

– I co z tego? Ile razy mam ci powtarzać, siostrzyczko, że nie wiedziałam, kim on jest! I tak, graliśmy w 20 pytań, a potem, kiedy mu powiedziałam, że chcę zostać architektem i dowiedziałam się, że on jest także artystą, postanowiliśmy wybrać się do Muzeum Sztuki Współczesnej w San Francisco, bo chociaż mieszkałam tam już od dwóch lat, nigdy tam nie byłam.

Och, to była prawdziwa bomba. Powiedzieć, że są w szoku, byłoby niedopowiedzeniem.

– Jest… artystą? – Tym razem to Caroline pyta, nie mogąc w to uwierzyć.

Zakładam ręce na piersi i wydymam wargi.

– Cóż, tak, tak właściwie, to jest. Opowiedziałam mu, że jak byłam mała, chciałam malować, ale że jedyną rzeczą, którą byłam w stanie rysować, były budynki, więc postanowiłam zostać architektem. Wtedy spytałam, czy on maluje i dowiedziałam się, że tak właściwie, to namalował każdy obraz, jaki wisiał u niego w domu. Och, on nie jest zwykłym artystą. On ma ogromny talent. – Wciąż wydają się nieprzekonane. – Z resztą, nieważne. Chodzi o to, że podwiózł mnie do domu, żebym mogła zmienić sukienkę i szpilki na coś wygodniejszego i potem pojechaliśmy do SFMOMA...

xxx

Półtora roku temu…

– A tu mamy… – zaczął Nik, lecz mu przerwałam.

Zatokę w Nicei [The Bay of Nice – tyt. ang. – przyp. aut.] Henriego Matisse'a. – Zatrzymałam się przed obrazem i przez chwilę po prostu go podziwiłam.

– Zgadza się. – Usłyszałam obok siebie jego głos, ale nie odwróciłam głowy. – Podejrzewam więc, że teraz mi powiesz, że Matisse to twój ulubiony malarz, tak samo, jak powiedziałaś o Renoirze, Cézannie i Toulouse-Lautrecu… – Nawet bez patrzenia w jego twarz mogłam wyczuć u niego rozbawienie.

Mieliśmy szczęście i podczas wizyty w SFMOMA trafiliśmy na wystawę prywatnej kolekcji rodziny Steinów [The Steins Collect]. Wiele było w niej dzieł Picassa, Matisse'a, Renoira i Toulouse-Lautreca. Zawsze podobały mi się dzieła paryskiej Awangardy, więc bawiłam się jak nigdy. Szczególnie z Nikiem jako przewodnikiem. Naprawdę miał ogromną wiedzę na temat sztuki i mogłam słuchać jego głosu godzinami, kiedy opowiadał o obrazach, które oglądaliśmy. Cóż, podejrzewam, że coś z tym wspólnego miał także jego seksowny, brytyjski akcent.

– Lubię Matisse'a. Uwielbiam te żywe kolory, które często stosował… Tak właściwie, to mam w swojej sypialni plakat z reprodukcją jego Wnętrze z oknem i niezapominajkami [Window Interior with Forget Me Nots]. Prawda jest jednak taka, że jeszcze inny jego obraz bardzo, bardzo chciałabym zobaczyć...

– I jest to…? – spytał, wyraźnie zaintrygowany.

Uśmiechnęłam się sama do siebie, zanim mu odpowiedziałam.

– To Cisza, która mieszka w domach [The Silence that Lives in Houses].

– Dlaczego?

Wzruszyłam ramionami.

– Chyba po prostu uwielbiam tam kontrast między ciemnością i światłem. To sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czego pragnę bardziej – znaleźć się na zewnątrz, wśród tych jasnych barw, pełnych światła, czy też raczej wolałabym zagłębić się w tą ciemność, która jest także zwana "ciemnością" wewnątrz domu...

Wtedy usłyszałam jak szepcze tak cicho, że prawie bezdźwięcznie:

– Nie sądzę, żebyś należała do ciemności, Kochana. Jesteś wcieleniem światła...

To spowodowało, że odwróciłam głowę w jego stronę, by spojrzeć mu w oczy, co wcale nie było takie łatwe z dużą różnicą wzrostu między nami.

– Dlaczego to mówisz? – Nie rozumiałam.

Uśmiechnął się szeroko i znów ujrzałam te urocze dołeczki, które sprawiły, że sama także się uśmiechnęłam. – Mówię tak, bo mam oczy, Słoneczko. – I wtedy wskazał na mój strój.

Cóż, miał trochę racji. Miałam na sobie sukienkę, sandały i ze sobą torbę – wszystko w żółci i bieli. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, parsknęłam śmiechem, a on zaraz mi zawtórował.

Później wychodziliśmy z muzeum i zdecydowałam się spytać go o coś, co chodziło mi po głowie już od momentu, kiedy dowiedziałam się, że on także jest artystą.

– Więc… Dziękuję, ze zechciałeś nacieszyć się ze mną arcydziełami moich ulubionych malarzy, ale co mnie naprawdę ciekawi, to twoje prace… – powiedziałam jakby nigdy nic, gdy prowadził mnie pod ramię w stronę swojego czarnego ferrari stojącego na parkingu.

– Da się to zrobić, droga Cassandro, jeśli zechciałabyś mi towarzyszyć dziś przy kolacji...

Nie mogłam się powstrzymać. Posłałam mu szeroki uśmiech i szybko odpowiedziałam.

– Z przyjemnością.

Wtedy pomógł mi zająć miejsce pasażera w swoim samochodzie i zauwazyłam, że uśmiecha sie od ucha do ucha, znów pokazując dołeczki i mając ten błysk w swoich oczach.

– Tak więc ustalone, Kochana. Teraz zawiozę cię do domu, ale przyjadę po ciebie na ósmą...

Przytaknęłam, już od razu czując podekscytowanie. To był pierwszy raz, kiedy facet poświęcił czas, żeby mnie poznać, kiedy zdawał się być zainteresowany mną, a nie moimi zdolnościami, żeby pomóc mu zdać jakiś test w szkole. Musiałam przyznać, że martwiłam się na początku, lecz w tym momencie naprawdę cieszyłam się towarzystwem Nika i wydawało mi się, że mogę z nim rozmawiać tak, jakbyśmy się znali całe życie. był czarujący, zabawny i w dziwny sposób umiał sprawić, żebym się uśmiechała. Nie wydawał się też znudzony, jak niektórzy faceci, gdy opowiadałam mu o swojej miłości do filmów akcji i tych przygodowych, albo seriali, a w dzieciństwie – do komiksów i anime. Zdawał się raczej rozbawiony, gdy ja, jak zwykle podekscytowana, gadałam o ulubionych serialach o o tym dlaczego, jako dziesięciolatka, wolałam Czarodziejkę z Księżyca zamiast ulubionego przez Adama Dragon Balla. Tak właściwie to wyglądało to tak, jakby Nik był pierwszym facetem, który brał mnie na poważnie. Gdy rozmawialiśmy, nie traktował mnie nigdy jak jakąś głupią, małą blond lalę, która zupełnie przypadkowo zdobyła 152 punkty w testach IQ.

To niesamowite, jak jeden ranek i popołudnie spędzone razem zmieniły moją opinię na jego temat. Wyzwał mnie, bym go lepiej poznała, i wyglądało na to, że z każdą nową informacją o nim czułam, że coraz bardziej mnie do niego ciągnie. W świetle dnia wciąż widziałam, jak jest wręcz absurdalnie przystojny i męski, jego głos i seksowny akcent wciąż przyprawiał mnie o przyjemne dreszcze, ale też zdałam sobie sprawę, że jest w nim coś więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. jego poczucie humoru, wiedza na temat sztuki i świata, inteligencja i ten błysk w oku – to one sprawiły, że chciałam pójść z nim na kolację.

Kiedy mnie podwiózł pod drzwi frontowe mojego budynku i pomachałam mu ręką na pożegnanie, żeby przygotować się na wieczór, mogłam myśleć tylko o jednym. Co, gdybym nie poszła do tego klubu z Lizzie i Gigi? Co, gdybym nie zebrała się w sobie? Gdybym nie przestała się tak opierać? Pewnie wciąż przeżywałabym wiadomość o ślubie Adama i na pewno nie spędziłabym tak przyjemnie czasu w SFMOMA. I… nie poznałabym Nika. A zdawało mi się, że tego już nigdy nie będę żałować...


A/N: Następny rozdział - jeszcze nie wiem kiedy;)
Myślę nad nim, zastanawiam się, jaki będzie przebieg kolacji Carrie i Klausa.

Sugerowane scenariusze - mile widziane w komentarzach;)

Na moim profilu na POLYVORE oraz na blogu na TUMBLRze (w obu mój nick to veradediamant)
będą pojawiać się grafiki do tej historii oraz wszystkie kreacje Cassie :)

KREACJA TEGO ROZDZIAŁU: nr 4!

Każdy rozdział jest zainspirowany piosenką.

Tutaj: "Can't Take My Eyes Off You" - Frankie Valli/The Coors/The Supremes

:)

Pozdrawiam serdecznie i do następnego rozdziału!

VeraDeDiamant