Młody chłopak szedł przez Konoha-gakure. Wszyscy mieszkańcy patrzyli na niego z odrazą i nienawiścią. Jadowicie zielone tęczówki chłopaka odpowiadały im z tak samo wielką wrogością.

Chłopak wracał właśnie do domu i rozmyślał nad wieloma sprawami. Nazywany był wśród mieszkańców wioski liścia Krwawym Demonem lub Jadowitym Demonem. Zresztą, nie ma się co dziwić. Jego włosy w kolorze krwistej czerwieni i jadowicie zielone oczy robiły swoje. Czasami nazywano go Nainteilsu, dziewięć ogonów lub po prostu lis. Co do lisa to też się nie dziwił. W końcu na policzkach miał blizny przypominający wąsy owego zwierzęcia, ale igdy nie ogarniał tego dziewięć ogonów.

Jego rozmyślania przerwał krzyk. Głos był wyraźnie przepełniony gniewem, ale mimo to wesoły. Najwyraźniej należał do kogoś kto musiał nieźle dzisiaj zabalować.

- A kogo my tu mamy, co? Czy to nie Chi Akuryoo*? - mężczyzna był od chłopca wyższy o jakieś 40 cm i miał na czole opaskę shinobi i kamizelkę liścia. Brązowe włosy opadały mu na ramiona związane z tyłu w luźny kucyk. Oczy w kolorze srebra błyszczały groźnie w ciemnościach nocy jak nóż mordercy w ciemnej uliczce. Drugi miał jasne blond krótkie włosy i szarozielone oczy w których igrało zadowolenie, że może skopać tyłek dzieciakowi. Tak samo jak jego kolega miał na sobie hai-atę i strój chunina. Za nimi stało jeszcze kilku upitych ninja.

- Czego chcesz pijany dziadu? Rozrywki?

- Popatrz - zwrócił się do swoich kolegów szatyn - Chi się stawia.

- Niech lepiej poczuje co znaczy szacunek! - krzyknął drugi i pięścią wycelował w chłopca. Zaciśnięta ręka uderzyła w policzek chłopaka, który nawet po takim uderzeniu się nie przewrócił. Mężczyzna musiał włożyć w ten cios mniej siły z powodu za dużych ilości alkoholu, ale mimo to z ust chłopaka poleciała krew.

Czerwonowłosy splunął krwią w twarz drugiemu mężczyźnie i uśmiechnął się wrednie.

- Zapamiętajcie wreszcie, nie jestem żadnym Chi Akurayoo tylko Naruto Uzumaki - powiedział i już spokojnie i przygotował się na kolejne ciosy. Wiedział, że nie ważne co teraz zrobi i tak złapią go i pobiją prawie na śmierć, a on jak zwykle im zrobi na złość i przeżyje.

Uśmiechnął się szaleńco gdy poczuł cios w brzuch.

^Znowu to samo, ne? To zabawne. Czy oni się jeszcze nie nauczyli, że to nic nie daje? Po co się starać gdy nic się nie osiąga?^

* czytaj "czi akure" dos. krwawy demon