Dedykacja dla wszystkich którzy nieszczęśliwie się zakochali

Prolog

Grelle już wiedziała co zrobić. Nie chciała być więcej nieakceptowana przez miłość swojego życia. Miała dosyć deptania po niej (była mężczyzną lecz w głębi serca czuła się stuprocentową kobietą) jak po jakimś śmieciu. Wiedziała że Sebastian nigdy nie będzie tolerancyjny. Nie dość że są innymi rasami (on to demon, ona to bóg śmierci) to jeszcze ta sama płeć sprawiała że zamiast się w niej zakochać tłumił to uczucie w sobie, w najmroczniejszym kawałku swego serca. Wiedziała że przy Cielu z którym łączy go kontrakt nigdy nie będzie swobodny w zakochaniu. Kontrakt Faustowski obejmował także kompletny brak uczuć i demona i człowieka. Umowa ta wyjadała jak żarłoczny prometeuszowski ptak całe szczęście z życia.

Nadal trzymała w ręku wycinek z londyńskiej gazety, dokładnie ogłoszenie że w rezydencji Phantomhive'ów szukają nowej nauczycielki muzyki dla młodego hrabi. Bogini śmierci wiedziała o tym- niedawno zabierała jej Cinematic Record z ciała. Stawka dobra, większa nawet w Shinigami Dispatch Society. Dodatkowo darmowe zakwaterowanie w domu hrabi. Żyć nie umierać, tak blisko będzie miała do ukochanego.

Deszcz spływał jej po twarzy a ubranie przemokło. Jej proste włosy zaczęły się lekko kręcić

„W samolubnym świecie, samolubni wygrywają. I będę samolubna. Wygram jego serce. Na szczęście dostatecznie znam muzykę. Przez te kilkaset lat nauczyłam się grać na każdym instrumencie na ziemi. Pobawimy się w Mulan. Julia też spotkała dużo przeciwieństw losu zanim poślubiła Romea. Będę dzielna. Wytrzymam"- pomyślała idąc ciemną londyńską ulicą. Była pewna: Nie podda się jeżeli stawka jest tak wysoka.